Relikwie krwi w MBKP

Image

Jak poinformował ks. Edward Madej już 3 maja do kościoła pw. MBKP w Stalowej Woli wprowadzone zostaną relikwie krwi Jana Pawła II...

- 3 maja w rocznicę odpustową poświęcimy obraz Jana Pawła II, a główne uroczystości odbędą się 30 maja w Boże Ciało gdy przybędzie ze Lwowa metropolita lwowski ks. arcybiskup Mieczysław Mokrzycki do nas. Przywiezie i wprowadzi do naszej bazyliki relikwie błogosławionego Jana Pawła II. Był sekretarzem, kapelanem przy błogosławionym Janie Pawle II, dlatego chcemy w naszej wspólnocie w sposób szczególny modlić się wspólnie o dar kanonizacji - mówił ks. Edward Madej, Proboszcz Bazyliki MBKP w Stalowej Woli.

Relikwie krwi znajdują się już w kościele akademickim, zostały uroczyście wprowadzone 16.10.2011 roku. Teraz będzie mieć je parafia Matki Bożej Królowej Polski, gdzie proboszczem jest ks. Edward Madej. Do bazyliki mniejszej trafią w święto Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski czyli w dzień odpustu.

Główne uroczystości przewidziano w Boże Ciało. Wówczas mszy świętej przewodniczył będzie arcybiskup Mieczysław Mokrzycki, który decyzją papieża Franciszka ma wkrótce zostać nowym metropolitą wrocławskim.

Mówiąc o relikwiach można mówić o trzech ich stopniach:

- Pierwszy stopień relikwii to część z ciała (np. kość lub jakaś część świętego). W tym momencie decyzją Watykanu odeszliśmy od tego, by ciało Jana Pawła II było dzielone. Krew papieża została pobrana przed jego śmiercią w czasie zabiegu tracheotomii i przekazana przez lekarzy osobistemu sekretarzowi, obecnie kard. Stanisławowi Dziwiszowi.

- Drugi stopień relikwii są to rzeczy związane bezpośrednio ze świętym, błogosławionym, czyli te, które były szczególnie przez niego używane. Są to sutanny papieża, brewiarz, szkaplerz błogosławionego, itp.

- Trzeci stopień to są rzeczy luźno związane z papieżem: np. różańce, które przekazywał papież przez wiele, wiele lat na całym świecie. Do tej grupy należy np. ołtarz znajdujący się w kaplicy akademickiej w Stalowej Woli, przy którym papież Jan Paweł II sprawował mszę świętą na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie 13 czerwca 1999 roku i beatyfikował 108 męczenników II wojny światowej. Marmurowa mensa ołtarzowa oraz ambona, dzięki staraniom bpa Edwarda Frankowskiego oraz wsparciu Fundacji Uniwersyteckiej w Stalowej Woli, znajduje się obecnie w Stalowej Woli. Na prawym i lewem boku ołtarza umieszczono herb Papieża Jana Pawła II oraz logo i hasło „Bóg jest miłością” Papieskiej Pielgrzymki do Polski w 1999 r.

W Polsce relikwie krwi Jana Pawła II znajdują się w ponad 100 kościołach i kaplicach, między innymi w takich miejscowościach jak: Bilcza k. Kielc, Bielany na Podbeskidziu, Bochnia, Borki, Bożewo, Brzeszcze, Bydgoszcz, Czaniec, Czechowice-Dziedzice, Częstochowa, Dąbrowa Górnicza, Dukla, Gdynia, Iłowica, Jarosław, Jelenia Góra, Kalwaria Zebrzydowska, Kielce, Kiezmark na Pomorzu, Kołobrzeg, Kościan, Kościerzyna, Kraków, Legionowo, Leśna, Limanowa, Lipnica Murowana, Lublin, Luboń, Ludźmierz, Łomża, Nakło nad Notecią, Nowy Sącz, Nowy Targ, Okulice, Olesno, Otwock-Świder, Pelplin, Pilno, Piła, Płock, Płońsk, Poznań, Podsarnie, Przemyśl, Pułtusk, Racibórz, Raciąż, Radom, Radzymin, Rajbrot, Rzeszów, Słopnice, Stalowa Wola, Starawieś, Starogard Gdański, Stary Sącz, Szczecin, Szczepanów, Tarnów, Tomice, Trzebnica, Turno, Wadowice, Warszawa, Włocławek, Zabrze, Zakopane.

Komentarze

Dodaj swój komentarz

Przed publikacją zapoznaj się z Polityką Prywatności. Pamiętaj ponosisz odpowiedzialność za swój wpis!
By sprawdzić czy nie jesteś bootem, wpisz wynik działania: 1 + 2 =
~Krzysiek

Jana Pawła II


Patron księży pedofilów?


Rozwiązaniem kłopotów przy procesie beatyfikacyjnym
Jana Pawła II
- lansowanego szczególnie często w Polsce na "autorytet"

- mogłoby być uczynienie go patronem księży - pedofilów.

Jako papież, za życia, ukrywał tychże przed świeckim wymiarem sprawiedliwości.

Może więc, jako błogosławiony lub święty, uzdrowi ich z tej - groźnej dla dzieci - parafilii,
natomiast same ofiary - z psychicznych oraz moralnych ran?

To byłby prawdziwy cud, a zarazem odkupienie win papieża. - mówi Radosław Głąb, znawca kościelnej pedofilii.

~Login

chrześcijaństwo jest jak gra w głuchy telefon

~Krzysiek

"Kochanka

Jana Pawła II


Irena Kinaszewska



"Irena Kinaszewska
- zmarła 30 sierpnia 1990 roku.

Ślady po Irenie Kinaszewskiej, konkubinie Karola Wojtyły
z pieczołowita bezwzględnością zaciera kościelna,
katolicka hierarchia.

Kochanka stalą się bardzo niewygodna w momencie wyboru Karola Wojtyły na papieża.
Karol Wojtyła jak wynika z relacji licznych żyjących jeszcze świadków długoletniego romansu poświecił życie rodzinne,

a także spłodzonego syna dla kariery kościelnej,
tak jak to od wieków wielu księży i biskupów.

Syn Ireny Kinaszewskiej, Adam K.
zmarł w niejasnych okolicznościach w grudniu 2008 roku,

krótko po tym jak zadeklarował publicznego ujawnienie faktu ojcostwa Karola Wojtyły.
Podobno przeprowadził w tym celu badania genetyczne w renomowanej zachodniej klinice.

Zbiegło się to z zamrożeniem procesu beatyfikacji rzekomo świętego Jana Pawła II.
Kandydaci do świętości miewają swoje jakże mroczne i jakże rozkoszne tajemnice, które czasem dopiero po wiekach wychodzą na światło dzienne.

Ksiadz Andrzej Bardecki zmarl w niewyjasnionych okolicznosciach w 2001 roku wiele tajemnic zabierajac do grobu, jednak wiele z dokumentacji na temat romansu Ireny Kinaszewskiej i Karola Wojtyly zdolal tak dobrze ukryc, ze nie zostala odnaleziona. Skopiowal wszystko, a takze ukryl wiele autentycznych dokumentów, jak nagrania ze wspólnych czułych i rozkosznych nocy, jakie Karol z Irena ze soba spedzali.
Ksiadz Andrzej Bardecki byl przyjacielem Karola Wojtyly, ale tez znal dobrze historie i metody Kosciola, zatem wiedzial jak sie zabezpieczyc, choc nie do konca skutecznie."

~rus

1. Czy Bóg istnieje? Stopień złożoności naszej planety wskazuje na świadomego Projektanta, który nie tylko stworzył nasz wszechświat, ale także obecnie go podtrzymuje.

Można podać niezliczone przykłady wskazujące na istnienie Bożego projektu -- tutaj wymienimy zaledwie kilka z nich:

Ziemia... Jej wielkość jest właściwa dla rozwoju. Rozmiar Ziemi i odpowiadająca mu siła grawitacji zapewniają utrzymanie przy planecie cienkiej powłoki gazowej - składającej się głównie z tlenu i azotu - o grubości nieprzekraczającej 100 km. Gdyby Ziemia była znacznie mniejsza, istnienie atmosfery byłoby niemożliwe, podobnie jak w przypadku Merkurego.

Ziemia znajduje się w odpowiedniej odległości od Słońca (waha się ona w ciągu roku o kilka procent). Zwróćmy uwagę na występujące wahania temperatury, w przybliżeniu w zakresie od -30 do +50 stopni Celsjusza. Gdyby nasza planeta znajdowała się nieco dalej od Słońca, wszyscy byśmy zamarzli. Gdyby Ziemia znajdowała się bliżej Słońca, groziłoby nam spalenie. Nawet nieznaczne odchylenie od obecnego położenia Ziemi względem Słońca spowodowałoby, że życie na naszej planecie byłoby niemożliwe. Ziemia zachowuje tę doskonałą odległość od Słońca, krążąc wokół niego z prędkością niemal 110 tys. kilometrów na godzinę. Ziemia obraca się również wokół własnej osi, co pozwala na codzienne ogrzanie i ochłodzenie większości powierzchni planety.

Oddziaływanie Księżyca powoduje formowanie się pływów oceanicznych i przemieszczanie olbrzymich mas wody, dzięki czemu ulega ona wymieszaniu, a - poza wypadkami tsunami - nie zalewa powierzchni kontynentów4.

Woda... Bezbarwna, bezwonna i pozbawiona smaku, a jednak żadna żywa istota nie mogłaby się bez niej obyć. Rośliny, zwierzęta i ludzie składają się w większości z wody (woda stanowi około dwie trzecie masy naszego ciała). Właściwości wody okazują się doskonale współgrać z potrzebami różnych form życia na Ziemi.

Woda charakteryzuje się wysoką temperaturą wrzenia i niską temperaturą zamarzania. Pozwala nam funkcjonować w środowisku o znacznych wahaniach temperatury, zapewniając zachowanie stałej temperatury ciała na poziomie około 37 stopni Celsjusza.

Woda jest uniwersalnym rozpuszczalnikiem. Ta właściwość czyni z wody doskonały środek transportu wewnątrzustrojowego, dzięki któremu tysiące związków chemicznych, substancji mineralnych i składników pokarmowych dostaje się do najmniejszych naczyń krwionośnych i komórek naszego ciała5.

Woda jest obojętna pod względem chemicznym. Nie wpływa na skład przenoszonych przez siebie substancji, dlatego substancje odżywcze, środki lecznicze i związki mineralne mogą być łatwo wchłaniane i wykorzystywane przez nasz organizm.

Dzięki procesowi dyfuzji prostej woda przedostaje się do wyższych części roślin wbrew sile ciążenia, dostarczając życiodajne soki i składniki odżywcze na szczyty nawet najwyższych drzew.

Woda zamarza zwykle w górnych partiach zbiorników wodnych, a warstwa lodu unosi się na wodzie, dzięki czemu ryby są w stanie przetrwać zimę.

Dziewięćdziesiąt siedem procent wody na Ziemi znajduje się w oceanach. Jest to woda słona, istnieje jednak system jej oczyszczania i dystrybucji, co zapewnia warunki do życia na naszej planecie. Woda oceaniczna unosi się w górę w procesie parowania i oddzielona od soli gromadzi się w formie chmur. Te są z łatwością przemieszczane przez wiatr i pozwalają na rozprowadzanie wody nad lądem w celu zaspokojenia potrzeb roślin, zwierząt i ludzi. Opisany system oczyszczania i dystrybucji umożliwia ponowne wykorzystanie wody i zapewnia warunki do życia na naszej planecie6.

2. Czy Bóg istnieje? Złożoność ludzkiego mózgu wskazuje na stojącą za nim wyższą inteligencję.

Mózg człowieka... Miliony jednocześnie zachodzących procesów i zdumiewająca ilość informacji. Nasz mózg rejestruje wszystkie oglądane kolory i kształty, temperaturę otoczenia, nacisk stóp na podłoże, dochodzące dźwięki, suchość ust, a nawet fakturę dotykanych przedmiotów -- na przykład klawiatury. Mózg przechowuje i przetwarza wszystkie emocje, myśli i wspomnienia. Jednocześnie nieustannie monitoruje bieżące procesy i funkcje organizmu, takie jak rytm oddechu, ruchy gałek ocznych, głód czy pracę mięśni dłoni.

Mózg człowieka przetwarza ponad milion komunikatów na sekundę7. Ocenia wagę wszystkich tych danych, odfiltrowując mniej istotne informacje. Dzięki temu możemy się skupić i skutecznie funkcjonować w swoim świecie. Mózg, który przetwarza ponad milion informacji na sekundę, oceniając ich wagę i pozwalając nam działać na podstawie najistotniejszych danych... Czy mógł powstać po prostu przez przypadek? Czy za jego powstaniem kryją się wyłącznie bezosobowe czynniki biologiczne, które przypadkiem doprowadziły do ukształtowania idealnej tkanki, naczyń krwionośnych, komórek nerwowych i struktury? Mózg działa inaczej niż pozostałe organy. Dostrzegamy w nim inteligencję, zdolność rozumowania, generowania uczuć, snucia marzeń i planów, podejmowania działań oraz wchodzenia w interakcje z innymi osobami. W jaki sposób można wyjaśnić powstanie mózgu człowieka?

3. Czy Bóg istnieje? „Przypadek” lub „przyczyny naturalne” nie są wystarczającym wyjaśnieniem.

Alternatywą dla istnienia Boga jest pogląd, że wszystko, co widzimy wokół nas, powstało w wyniku splotu czynników naturalnych i przypadku. Gdy ktoś rzuca kostką, istnieje pewne prawdopodobieństwo, że wypadnie para szóstek. Jednak czymś zupełnie innym jest szansa pojawienia się oczek na czystej kostce. Współczesna nauka potwierdza to, co Pasteur próbował wykazać już dawno temu -- życie nie może powstać z materii nieożywionej. Skąd zatem pochodzą ludzie, zwierzęta i rośliny?

Przyczyny naturalne nie są również adekwatnym wyjaśnieniem ilości precyzyjnych informacji zawartych w ludzkim DNA. Osobom, które nie biorą pod uwagę Boga, pozostaje wniosek, że wszystko to powstało bez przyczyny, bez planu, jedynie w wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności. Jednak odwoływanie się do szczęśliwego zbiegu okoliczności u podstaw niezwykle złożonych struktur i zjawisk, które obserwujemy we wszechświecie, to postawa, która intelektualnie pozostawia wiele do życzenia.

4. Czy Bóg istnieje? Osoba twierdząca stanowczo, że nie ma Boga, musi zignorować najgłębsze odczucia niezliczonej rzeszy ludzi, którzy są przekonani, że Bóg jest.

Nie chcemy przez to powiedzieć, że jeśli wystarczająca liczba osób w coś wierzy, to automatycznie jest to prawdą. Naukowcy odkrywają nowe prawdy o wszechświecie, które podważają lub negują wcześniejsze wnioski. Jednak postęp naukowy nie doprowadził jeszcze do odkrycia, które podważyłoby prawdopodobieństwo liczbowe, że za tym wszystkim kryje się inteligentny umysł. W istocie kolejne odkrycia naukowe dotyczące człowieka i wszechświata wykazują jeszcze dobitniej, z jak złożonymi zjawiskami mamy do czynienia i jak bardzo uwidacznia się w nich misterny projekt. Dowody wcale nie podważają Boga, ale przemawiają za inteligentnym źródłem życia we wszechświecie. Jednak przesłanki obiektywne to nie wszystko.

Musimy spojrzeć szerzej na to zagadnienie. Od zarania dziejów u miliardów ludzi na całym świecie napotykamy przeświadczenie, że Bóg istnieje -- ludzie dochodzą do takiego wniosku na podstawie osobistego, subiektywnego kontaktu z Bogiem. Szczegółowe relacje dotyczące swoich doświadczeń z Bogiem mogą także dziś złożyć miliony żyjących współcześnie osób. Osoby te powołują się na wysłuchane modlitwy, i konkretne, często zadziwiające sposoby, w jakie Bóg zaspokaja ich potrzeby i prowadzi podczas podejmowania ważnych decyzji w życiu osobistym. Ludzie, o których mowa, nie opisują jedynie takich czy innych wierzeń czy doktryn, ale przedstawiają szczegółowe relacje dotyczące działania Boga w ich życiu. Wielu z nich wyraża pewność, że istnieje dobry, kochający Bóg, który okazał im swoją troskę i wierność. Jeśli jesteś sceptykiem, czy możesz z całą pewnością stwierdzić: „Mam absolutną rację, a oni wszyscy mylą się co do Boga”?

5. Czy Bóg istnieje? Wiemy, że Bóg istnieje, ponieważ On szuka kontaktu z nami. Podejmuje różne działania i zachęca nas, żebyśmy się do Niego zwrócili.

Dawniej byłam ateistką i jak większość ateistów zastanawiałam się często, dlaczego ludzie w ogóle wierzą w Boga. Ciekawe, że ateiści poświęcają tyle czasu, uwagi i energii, próbując obalić coś, co, jak wierzą, nawet nie istnieje! Co nimi powoduje? Gdy byłam ateistką, tłumaczyłam swoje intencje troską o biednych ludzi karmiących się złudzeniami... Chciałam im pomóc w uświadomieniu sobie, że ich nadzieja jest pozbawiona podstaw. Szczerze mówiąc, kierowała mną również motywacja innego rodzaju. Podważając przekonania osób wierzących w Boga, byłam ciekawa, czy uda im się przekonać mnie do swoich racji. Chciałam uwolnić się od pytania o Boga. Gdybym była w stanie niezbicie wykazać wierzącym, że się mylą, problem zostałby rozwiązany i mogłabym bez przeszkód zająć się innymi sprawami.

Nie wiedziałam, że temat Boga ciążył tak bardzo na moim umyśle, ponieważ On sam wywierał na mnie nacisk. Przekonałam się, że Bóg chce być znany. Stworzył nas właśnie po to, byśmy Go znali. Otoczył nas całym mnóstwem faktów i konsekwentnie konfrontuje nas z pytaniem o to, czy On istnieje. Czułam się tak, jakbym nie mogła uciec przed myślą, że Jego istnienie jest możliwe -- w dniu, w którym postanowiłam uznać, że Bóg jest, rozpoczęłam swoją modlitwę od stwierdzenia „No dobrze, wygrałeś...”. Być może zasadniczym powodem, dla którego ateiści tak bardzo przejmują się ludźmi wierzącymi w Boga, jest właśnie to, że Bóg szuka w ten sposób drogi do ich serc.

Nie jestem jedyną osobą, która doświadczyła czegoś podobnego. Malcolm Muggeridge, socjalista i autor książek filozoficznych, opisał swoje życie przed poznaniem Boga w taki oto sposób: „Miałem poczucie, że nie tylko ja prowadzę poszukiwania, ale ktoś poszukuje mnie”. C.S. Lewis wspominał: „Wyobraźcie sobie, jak siedzę w pokoju w Magdalen i czuję co noc, że ile razy odrywam się choćby na sekundę od pracy, niezmiennie napotykam Jego coraz wyraźniejszą, tak przecież niechcianą obecność. To, czego tak bardzo się bałem, spotkało mnie w końcu. Wiosną 1929 roku poddałem się i uznałem, że Bóg jest Bogiem. Ukląkłem i modliłem się tej nocy jak największy i najbardziej opieszały grzesznik w całej Anglii”.

Lewis napisał później książkę pod tytułem Zaskoczony radością, która jest owocem jego osobistego spotkania z Bogiem. Ja też nie miałam żadnych oczekiwań, gdy po prostu przyznałam zgodnie z prawdą, że Bóg istnieje. A jednak na przestrzeni kolejnych kilku miesięcy Jego miłość do mnie zupełnie mnie zadziwiła.

6. Czy Bóg istnieje? W przeciwieństwie do wszystkich innych objawień, Jezus Chrystus jest najwyraźniejszym, najkonkretniejszym obrazem Boga, który poszukuje z nami kontaktu.

Dlaczego Jezus? Jeśli przyjrzymy się głównym religiom świata, odkryjemy, że Budda, Mahomet, Konfucjusz i Mojżesz określali się mianem nauczycieli lub proroków. Żaden z nich nie twierdził nigdy, że jest równy Bogu, natomiast w odróżnieniu od nich Jezus złożył taką deklarację. Mówił swoim słuchaczom, że Bóg istnieje i że właśnie na Niego patrzą. Choć nauczał o swoim Ojcu w niebie, nie mówił z pozycji oddzielenia od Niego, ale z pozycji jedności z Ojcem -- jedności niedostępnej dla żadnego innego człowieka. Jezus twierdził, że kto Go zobaczył, zobaczył także i Ojca, a kto w Niego uwierzył, uwierzył w Ojca.

Jezus powiedział: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”8. Przypisywał sobie atrybuty właściwe jedynie Bogu -- zapewniał, że może przebaczać ludziom grzechy, uwalniać od grzesznych nawyków, udzielać poczucia sensu i spełnienia, a także ofiarować życie wieczne w niebie. W przeciwieństwie do innych nauczycieli, którzy zwracali uwagę na swoje słowa, Jezus wskazywał ludziom na samego siebie. Nie mówił: „Słuchajcie moich słów, a znajdziecie prawdę”. Twierdził raczej: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”9.

Czy Jezus przedstawił jakieś dowody na poparcie przypisywanej sobie boskości? Tak -- robił rzeczy, których nie są w stanie zrobić inni ludzie. Dokonywał cudów. Uzdrawiał ludzi -- niewidomych, kalekich, głuchych -- a kilka osób wzbudził z martwych. Miał władzę nad przedmiotami -- rozmnażał chleb i ryby, karmiąc tłumy liczące kilka tysięcy osób. Panował nad siłami przyrody -- chodził po jeziorze i uciszył burzę, żeby ochronić swoich przyjaciół przed żywiołem. Tłumy nie odstępowały Jezusa na krok, ponieważ stale zaspokajał ich potrzeby i dokonywał cudów. On sam powiedział, że jeśli ktoś nie chce wierzyć w to, co mówi, powinien przynajmniej uwierzyć w Niego ze względu na cuda, które ogląda10.

Jezus Chrystus pokazał nam Boga, który jest łagodny i kochający, który zdaje sobie sprawę z naszego egoizmu i niedoskonałości, ale mimo to gorąco pragnie bliskiej więzi z nami. Jezus uczył, że chociaż w Bożych oczach jesteśmy grzesznikami zasługującymi na karę, Jego miłość do nas przeważyła i Bóg przygotował inny plan. Sam przyjął postać człowieka i wziął na siebie karę za nasze grzechy. To brzmi niedorzecznie? Być może, ale wielu kochających ojców chętnie zamieniłoby się miejscami ze swoimi dziećmi na oddziale onkologicznym, gdyby tylko było to możliwe. Biblia mówi, że kochamy Boga dlatego, że On pierwszy nas umiłował.

Jezus zamienił się z nami miejscami i umarł za nas, abyśmy mogli otrzymać przebaczenie. Na tle wszystkich innych religii znanych ludzkości tylko w Jezusie widzimy Boga, który wychodzi naprzeciw człowiekowi i oferuje nam możliwość nawiązania z Nim więzi. Jezus okazuje nam Boże serce przepełnione miłością, zaspokaja nasze potrzeby i przybliża nas do siebie. Przez Jego śmierć i zmartwychwstanie możemy dziś otrzymać nowe życie. Możemy doświadczyć przebaczenia, akceptacji oraz prawdziwej miłości ze strony Boga. On sam mówi do nas: „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość”11. To właśnie Bóg w działaniu.

Czy Bóg istnieje? Jeśli chcesz się dowiedzieć, zapoznaj się bliżej z osobą Jezusa Chrystusa. To właśnie o nim powiedziano: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”12.

Bóg nie zmusza nas do uwierzenia w Niego, chociaż mógłby to zrobić. Zamiast tego zapewnił nam dostęp do wielu faktów przemawiających za Jego istnieniem, tak abyśmy mogli dobrowolnie się do Niego ustosunkować. W tym artykule wspomnieliśmy o doskonałej odległości Ziemi od Słońca, unikatowych właściwościach chemicznych wody, ludzkim mózgu, DNA, niezliczonej rzeszy ludzi dających wyraz swojej wierze w Boga, nurtującym nasze serca i umysły pytaniu, czy Bóg istnieje, czy wreszcie o gotowości Boga do wyjścia nam naprzeciw i objawienia się przez Jezusa Chrystusa. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Jezusie i powodach, które przemawiają za tym, by w Niego uwierzyć, zobacz: Wiara nie jest ślepa.

Jeśli chcesz nawiązać więź z Bogiem, możesz to zrobić już teraz.

To twoja decyzja, nikt nie może cię do niej zmusić. Jednak jeśli chcesz uzyskać Boże przebaczenie i nawiązać z Nim przyjaźń, możesz to zrobić choćby zaraz, prosząc Go, aby ci wybaczył i wszedł w twoje życie. Jezus mówi: Oto stoję u drzwi [serca] i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego”13. Jeśli chcesz to zrobić, ale nie wiesz, jak wyrazić swoje pragnienie słowami, możesz skorzystać z następującej modlitwy: „Jezu, dziękuję, że umarłeś za moje grzechy. Znasz moje życie i wiesz, że potrzebuję przebaczenia. Proszę, żebyś mi teraz przebaczył i wkroczył w moje życie. Chce naprawdę Cię poznać. Przyjdź teraz do mojego życia. Dziękuję, że chcesz się ze mną przyjaźnić. Amen”.

Dla Boga wasza przyjaźń jest czymś nienaruszalnym. Mówiąc o wszystkich, którzy uwierzą w Niego, Jezus stwierdza: „Ja ich znam. Oni idą za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”14.

A zatem -- czy Bóg istnieje? Po przeanalizowaniu przedstawionych tutaj faktów można dojść do wniosku, że Bóg istnieje i można Go poznać, nawiązując z Nim bliską, osobistą więź. Jeśli potrzebujesz więcej informacji na temat boskości Jezusa lub istnienia Boga albo jeśli masz inne ważne pytania, napisz do nas.

Właśnie zaprosiłam/zaprosiłem Jezusa do swojego życia (pomocne informacje)...

Waham się przed podjęciem decyzji i proszę o bardziej szczegółowe wyjaśnienia...

Mam pytanie...

O autorce: Jako ateistka Marilyn Adamson nie mogła zakwestionować nieustannie wysłuchiwanych modlitw i świadectwa życia swojej bliskiej przyjaciółki. Próbując podważyć jej przekonania, Marilyn była zaskoczona bogactwem obiektywnych faktów przemawiających za istnieniem Boga. Po około roku nieustępliwych poszukiwań odpowiedziała na Bożą ofertę, zapraszając Go do swojego życia. Od tamtej pory stale przekonuje się, że wiara w Boga ma mocne podstawy i daje wiele satysfakcji.

(1) Rz 1:19-21
(2) Jer 29:13-14
(3) R.E.D. Clark, Creation (London: Tyndale Press, 1946), p. 20
(4) The Wonders of God's Creation, Moody Institute of Science (Chicago, IL)
(5) Ibid.
(6) Ibid.
(7) Ibid.
(8) J 8:12
(9) J 14:6
(10) J 14:11
(11) Jer 31:3
(12) J 3:16
(13) Ap 3:20
(14) J 10:27-29

Podziel się tą stroną




masz pytanie?
Chcesz porozmawiać na temat Boga, Chrystusa, Biblii lub na inne tematy? Wyślij nam wiadomość e-mail i daj nam znać. Otrzymasz odpowiedź od kogoś z naszego zespołu.


Share on facebookFacebook
Share on naszaklasaNasza-klasa
Share on twitterTwitter
Share on emailEmail
Share on printDrukuj
More Sharing Services Więcej

ˆ kazdystudent.pl

~Krzysiek

JAN PAWEŁ II – OBROŃCA KSIĘŻY PEDOFILÓW?

Dnia 1 maja 2011 Jan Paweł II
ma zostać beatyfikowany jako kandydat na świętego
w Kościele katolickim.

Jaki Kościół tacy i jego święci.

Jednym z głównych zarzutów, który obciąża pontyfikat Karola Wojtyły ksywa Jan Paweł II, to zatajanie pedofilstwa duchownych, księży, biskupów i zakonnic. Jan Paweł 2 oraz długoletni szef Kongregacji Nauki i Wiary, kard. Joseph Ratzinger, dzisiejszy Benedykt XVI wymagali bezwzględnego respektowania postanowień dwóch dokumentów.

Pierwszy z dokumentów pedofilskich, to tajna instrukcja autorstwa kard. Alfreda Ottavianiego “Instructio De Modo Procedendi In Causis Sollicitationis”, podpisana w 1962 roku przez propedofilskiego papieża Jana XXIII, zakazująca ujawniania przypadków pedofilii pod groźbą klątwy katolickiej czarnej magii dla ujawniających i nakazującą skłanianie ofiar do milczenia też pod groźbą klątwy (źródłem przecieku poza Kościół katolicki jest katolicki ksiądz Thomas Doyle, który treść opracowania wraz z wytycznymi ujawnił w 2003 roku). Jan Paweł 2 bezwzględnie wymagał od swoich podwładnych respektowania tego pedofilskiego aktu. Okres pontyfikatu Jana Pawła 2, to seria zatajania pedofilstwa duchownych. Ten problem był jedną z głównych przyczyn tego, że społeczeństwa takich krajów jak Francja, Hiszpania czy Irlandia wyraźnie odeszły od religii katolickiej. We Francji skala zjawiska jest taka, że na pedofila mówi się zwyczajowo “proboszcz”.

Drugi dokument – “Crimen sollicitationis”, także wydany w 1962 roku. W myśl litery opracowania należy niezwłocznie otoczyć opieką księdza, oskarżonego o seksualne wykorzystywanie małoletniego i przenoszenie go z parafii do parafii. Skandal seksualny musi być opanowany i pójść w zapomnienie, a ofiary i ich rodziny należy zastraszyć. Buntownicy i osoby, które do niego doprowadziły, zneutralizowani i ukarani. Skutkiem tego, zaszczuta rodzina ofiary musi opuścić miejscowość, w której mieszka, albowiem za sprawą agitacji z ambony, jest ona przedmiotem ostracyzmu ze strony wspólnoty lokalnej Kościoła katolickiego.

Ze względu na to, że obowiązuje on wszystkich biskupów katolickich na całym świecie – postępowanie Kurii diecezjalnych w stosunku do wydarzeń seksualnego wykorzystywania dzieci przez księży i zakonnice jest podobne i to właśnie sprowokowało prowadzących śledztwa do przekonania, że muszą istnieć jakieś wspólne ustalenia dotyczące tego problemu. Dalsze dochodzenia przyniosły ujawnienie się osób które udostępniły pisaną po łacinie kopię tego dokumentu. Uważa się, że dochodzenie państwowej komisji w sprawie masowego wykorzystywania seksualnego małoletnich w Irlandii, doprowadziło do odkrycia kompromitującego Kościół katolicki tajnego dokumentu.

Jan Paweł II z domu Karol Wojtyła nie reagował stanowczo, przez długi czas, wobec skandali pedofilskich w amerykańskim Kościele katolickim. Już 1985 roku biskupi amerykańscy po przeprowadzeniu badań, na użytek wewnętrzny Kościoła katolickiego, zorientowali się, że problem pedofilii duchownych i zakonnic jest poważny. Wydali w tej sprawie dokument ” Iść w świetle”. Tymczasem papież Jan Paweł II przyjął bardziej zdecydowane stanowisko wobec tego problemu dopiero po 2000 roku, kiedy to opinia publiczna spowodowała, że w Stanach Zjednoczonych wzięła górę opcja zera tolerancji dla księży pedofilów. Należy głęboko ubolewać, że Jan Paweł II krytycznie odniósł się do propozycji biskupów amerykańskich, którzy chcieli zawieszać duchownych w pełnionych funkcjach w przypadku wysunięcia w stosunku do nich oskarżeń o pedofilię.

Pamiętać również należy, że niepokorni wobec faszystowskich tendencji w Kościele teolodzy zmuszani byli do milczenia podczas gdy Jan Paweł II wyniósł na ołtarze znanego ideologa faszystowskiego Josemarię Escrivę de Balaguer y Albasa przywódcę integrystycznej organizacji Opus Dei. Należy pamiętać, że Jan Paweł II ogłosił, że przepisy kanoniczne są rozkazami Boga, przyjął praktykę zrównywania papieskich decyzji z mocą samej Biblii, a także wprowadził wewnętrzna cenzurę w Kościele katolickim za pośrednictwem “Instrukcji dotyczących pewnych aspektów wykorzystywania społecznych środków przekazu”. Do tych isntrukcji stosuje się nawet Polska Telewizja, Radio i Prasa tuszując zbrodnie kościelnej pedofilii!

W 2001 roku ówczesny kardynał Joseph Ratzinger, dzisiejszy papież Benedykt XVI wysłał do wszystkich biskupów list, w którym upewniał ich, że sprawy pedofilii i molestowania w kościele mogę być rozpatrywane “za zamkniętymi drzwiami” i wszystkie dowody mają być tajne przez 10 lat od momentu osiągnięcia przez ofiarę pełnoletności – co powoduje przedawnienie sprawy i uniemożliwia wyciągnięcie konsekwencji finansowych wobec kościoła katolickiego. W Polsce znana jest sprawa hurtowo molestującego dzieci księdza katolickiego ze Szczecina, którego tak długo przechowywano w ziobrowej prokuraturze w Szczecinie, że się zarzuty o pedofilię księdzu Andrzejowi Dymerowi przedawniły! Biskupa trzeba było wymienić, żeby nie można go było ścigać za ukrywanie pedofilii kościelnej.

Z tego powodu w 2005 roku prawnicy Benedykta XVI musieli prosić o wystawienie mu listu żelaznego przed jego wizytą w USA, gdyż w Teksasie był oskarżony o utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości poprzez ukrywanie księży pedofilów i zakonnic pedofilek. Rzeczniczka Watykanu nie chciała odnieść się do tego dokumentu. Stwierdziła tylko, że “to wewnętrzny dokument państwa Watykan, więc nie będziemy go komentować”. Problem jest poważny. Według zamówionego i sfinansowanego przez amerykańskich biskupów raportu John Jay College na temat molestowania nieletnich w Kościele Katolickim z około 94.607 księży w USA pomiędzy 1950 a 2002, o wykorzystywanie nieletnich było oskarżonych 4.127, czyli mniej więcej 4,3%. Odszkodowania dla ofiar sięgnęły już sumy 2 mld dolarów (na rok 2009)!

W 2003 roku grupa adwokatów przygotowała nawet projekt uznania Kościoła katolickiego za organizację działającą jak struktury mafijne i o jego delegalizację.

Dnia 20 maja 2009 roku opinią publiczną wstrząsnął Raport Ryana, obrazujący skalę przestępstw seksualnych duchownych na nieletnich w Irlandii. Prace komisji sędziego Seana Ryana trwały dziesięć lat, a rozpoczęły się w 1998 roku. W tym czasie przeanalizowano dokumenty i przesłuchano świadków na temat około 250 instytucji wychowawczych, prowadzonych przez kościół katolicki.

W liczącym 2600 stron raporcie komisja, opierając się na poznanych materiałach, dotyczących 30 tysięcy dzieci, które przewinęły się przez szkoły i przytułki kościelne, zarzuca członkom tych instytucji nie tylko molestowanie i terror psychiczny, ale także zbiorowe gwałty, bicie i sadystyczne znęcanie się nad swymi podopiecznymi. Szczegóły zeznań wielu świadków są tak wstrząsające, że można by pomyśleć, iż dotyczą hitlerowskich zbrodni na Żydach. W ślad za tym skojarzeniem zresztą prasa irlandzka ukuła określenie “irlandzki holocaust”. Parzenie wodą i ogniem, biczowanie i kopanie, wielokrotne gwałty, zmuszanie do niewolniczej pracy, wielogodzinne klęczenie to tylko niektóre z metod wychowawczych, stosowanych przez księży i siostry zakonne wobec wychowanków.

Na archiwalnych filmach, wyświetlanych w telewizji, nie zarejestrowano oczywiście tego procederu, ale widać na nich kilkuletnie dzieci, tak przestraszone i zdyscyplinowane, że nie sposób nie zadać sobie pytania o przyczyny takiego stanu.


Papież Jan Paweł II popierał faszyzm i nazistowskie dyktatury
W otoczeniu Papieża byli ludzie, którzy pozytywnie odnosili się i odnoszą do do prawicowych, faszystowskich dyktatur pod warunkiem, że były życzliwe dla Kościoła katolickiego. Należeli do nich miedzy innymi:

a) kardynał Angelo Sodano, sekretarz stanu, w hierarchii watykańskiej osoba nr 2, nuncjusz w Chile za czasów faszystowskiej dyktatury Augusto Pinocheta, z którym utrzymywał przyjazne stosunki oparte na zgodności poglądów politycznych.

b) kardynał chilijski Jorge Medina Estevez, Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny, sympatyk faszystowskiego zbrodniarza i ludobójcy Augusto Pinocheta. O braku szacunku kardynała do demokracji i przynajmniej pośredniej, legitymizacji dyktatury świadczy wypowiedź z sierpnia 1990 roku “Demokracja nie oznacza automatycznie, że Bóg chce, aby ona była stosowana w praktyce”.

c) kardynał kolumbijski Alfonso Lopez Trujillo, Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny która jest bardzo negatywnie nastawiona do antykoncepcji i świadomego macierzyństwa. Kardynał był zaangażowany w zwalczanie antyfaszystowskiej teologii wyzwolenia. Nie potępiał, gdy był sekretarzem a następnie przewodniczącym Konferencji Episkopatu Ameryki Łacińskiej, krwawych dyktatur na swoim kontynencie, a wręcz pomagał faszystom.

d) Kardynał włoski Pio Laghi – kiedy był nuncjuszem apostolskim w Buenos Aires popierał krwawą faszystowską juntę argentyńską. Kościół argentyński współdziałał aktywnie w stosowaniu represji przez swych faszystowskich kapelanów wojskowych. Organizacja znana pod nazwa Matki z Plaza de May złożyła we włoskim wymiarze sprawiedliwości oskarżenie biskupa o współprace z faszystowską dyktaturą argentyńską. Nie ma to oczywiście skutków prawnych, ponieważ kardynał sprawujący urząd Prefekta ds. Wychowania katolickiego, zgodnie z traktatami laterańskimi, korzysta z immunitetu dyplomatycznego.

Jan Paweł II czyli Karol Wojtyłą podczas swojej wizyty w Chile w październiku 1987 roku, legitymizował, swoimi działaniami faszystowskiego dyktatora Augusto Pinocheta – udzielił mu komunii, wspólnie, Papież i dyktator, wystąpili na balkonie pałacu La Moneda przed tłumem sympatyków Augusto Pinocheta. Wspólnie modlili się w pałacowej kaplicy tego faszystowskiego dyktatora.

W czasie wizyty Papieża Karola Wojtyły JP2, faszystowska policja brutalnie tłumiła demonstracje przeciwników zbrodniczego, ludobójczego dyktatora. O tej podróży wspomina, kardynał Angelo Sodano w liście prywatnym z 18.02.1993 roku dołączonym do depeszy Jana Pawła II z życzeniami z okazji złotych godów faszystowskiego dyktatora Pinocheta. Informując na wstępie, że jego zadaniem jest przekazanie jego Ekscelencji (Pinochetowi) i jego czcigodnej małżonce odręcznego pisma papieskiego jako dowodu szczególnej życzliwości, stwierdził, że Jego Świątobliwość (Jan Paweł II) zachowuje pełną wzruszenia pamięć o spotkaniu z członkami jego rodziny z okazji swej niezwykłej wizyty pasterskiej w faszystowskim Chile.

Nic dziwnego, że Watykan zaangażował się w obronę nazistowskiego dyktatora, kiedy ten został zatrzymany w 1998 roku w Wielkiej Brytanii, pod zarzutem ludobójstwa.

Jan Paweł II, podczas wizyty w Argentynie w 1987 roku, zamiast prosić o przebaczenie za popieranie przez znaczną część argentyńskiego kościoła katolickiego krwawej faszystowskiej junty argentyńskiej i zrobić uczciwy rachunek sumienia, starał się zapobiec wprowadzeniu ustawy zezwalającej na rozwody. Zwykłe matactwo w marnym stylu.


Jan Paweł II zniszczył ekumenię i pochwalał zbrodniarza Stepanica
Rozsypała się papieska koncepcja ekumenizmu oparta na poniżaniu tzw. braci odłączonych, która by gwarantowała, w dającej się przewidzieć przyszłości, zjednoczenie Kościołów chrześcijańskich: prawosławia, protestantyzmu i katolicyzmu. Całkowitą klęskę poniósł Jan Paweł II w kontaktach z Cerkwią Prawosławną. Polityka zmierzająca do tzw. ewangelizacji ludności na terenie Rosji, Białorusi i Ukrainy prowadziła i nadal prowadzi do nasilającego się konfliktu z Kościołem prawosławnym, zwiększenia nacjonalizmu i w rezultacie do wzrastającej wrogości pomiędzy społeczeństwami.

Dyplomacja watykańska za pontyfikatu Jana Pawła II aktywnie włączyła się w dezintegrację Jugosławii. Dodatkowo, Papież Karol Wojtyła podczas swojej pielgrzymki w 1994 roku do Zagrzebia w Chorwacji, wzmocnił faszystowskich nacjonalistów chorwackich, którzy w 1995 roku zaatakowali Serbów w Krajinie, mieszkających tam od wieków, i zmusili setki tysięcy z nich do ucieczki, a dziesiątki tysięcy wymordowali w nazistowskim amoku. Dodać należy, że beatyfikowanie, co najmniej, kontrowersyjnych postaci, takich jak np. znany nazista i ludobójca Alojzije Stepinac – chorwacki kardynał, który współpracował z ludobójczym reżimem ustaszowskim, potęguje rozdźwięki pomiędzy różnymi wyznaniami i napawa niesmakiem.


Masowe protesty przeciw beatyfikacji Jana Pawła II
Dwunastu teologów skrytykowało plany beatyfikacji Jana Pawła II. Wysuwane przez nich zarzuty są dobrze znane. Abp Stanisław Dziwisz, mający we Włoszech ksywę “żona papieża” zbagatelizował sprawę, przekonując, że nazwiska teologów podpisanych pod protestem nie czynią go poważnym i że taka krytyka “tylko pomoże” procesowi beatyfikacyjnemu. W niczym nie zmienia to jednak faktu, że teologowie wyciągnęli argumenty znane i od dawna formułowane przez przeciwników świętości Jana Pawła II.


Antykoncepcja, pedofilia i celibat
Jednym z głównych zarzutów grupy włoskich i hiszpańskich teologów wobec polskiego papieża jest jego iście faszystowski konserwatyzm w sprawie etyki seksualnej, celibatu kleru oraz roli kobiet w Kościele, a także pobłażliwość wobec skandali pedofilskich w amerykańskim Kościele.


Przeciw beatyfikacji Jana Pawła II
Jan Paweł II jeszcze w czasie trwania swojego pontyfikatu często spotykał się z krytyką za swoje poglądy na małżeństwo i rodzinę. Nie wszystkim podobało się, że sprzeciwiał się rozwodom, a małżeństwo było dla niego związkiem kobiety i mężczyzny. I ta ostatnia kwestia była jedną z tych, w której Kościół pod jego rządami nie dopuszczał w ogóle dyskusji.

Szczególnie jednak krytykowano konserwatywne stanowisko polskiego papieża w sprawie antykoncepcji, które – zdaniem przeciwników tego pontyfikatu – utrudniało i utrudnia walkę z rozprzestrzenianiem się AIDS i innych chorób wenerycznych, a także przyczyniło się do narastania związanych z wielodzietnością problemów społecznych w krajach trzeciego świata. Za pontyfikatu Karola Wojtyły w Polsce i wielu innych krajach tzw. katolickich odrodziła się wytępiona za czasów PRL kiła oraz rzeżączka, a chlamydią zarażonych jest w sposób przewlekły nawet 80 procent populacji. Oto skutki zwalczania antykoncepcji!


Dziwisz: Protesty tylko pomogą
Włoscy i hiszpańscy teologowie wyrzucili także Janowi Pawłowi II marginalizację teologów i zakonników, zwłaszcza wobec kwestii antyfaszystowskiej teologii wyzwolenia, a także tolerancję wobec zbrodniczych, faszystowskich i dyktatorskich reżimów w Ameryce Łacińskiej. Poruszono też kwestię niejasnych operacji finansowych instytucji Stolicy Apostolskiej, zwłaszcza zaś głośną sprawę upadku powiązanego z Watykanem Banco Ambrosiano.

Do argumentów teologów można jeszcze dodać krytykę, z jaką spotykał się Jan Paweł II za faszyzująca centralizację władzy w Kościele w czasie swojego pontyfikatu. Wielu nieprzychylnym okiem patrzyło też na poparcie papieża dla sekciarskiego, kontrowersyjnego i wpływowego stowarzyszenia Opus Dei, które jest sektą faszystowską rodem z Hiszpanii.


Jedenaste: Papieża nie krytykuj
Według postulatora procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II, księdza Sławomira Odera, protest – jak to ujął – “dysydenckich teologów” jest kolejnym dowodem na to, że “Jan Paweł II był człowiekiem środka”. Postulator procesu mówiąc, że tego typu protesty były do przewidzenia, przywołał słowa z Ewangelii świętego Łukasza: “Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą”.

Jednocześnie zapewnił on, że głosy te zostaną wzięte pod uwagę. – Wszystkie głosy przeciwników, które zostaną uznane za merytorycznie istotne, a więc nie oparte na resentymencie czy uprzedzeniu, zostaną uwzględnione w procesie beatyfikacyjnym, wnikliwie zbadane i wyjaśnione – podkreślił ksiądz Oder.

Protest dwunastu teologów zapewne nie zaważy na beatyfikacji Jana Pawła II, ale być może sprowokuje poważną dyskusję na temat jasnych i ciemnych stron jego pontyfikatu. Także w Polsce, gdzie jeszcze za życia Jana Pawła II każdy głos krytyki papieża traktowano jak skalanie świętości. Tak jakby jedenaste przykazanie brzmiało: Papieża nie krytykuj.


Kochanka Irena Kinaszewska
Czy Karol Wojtyła może być świętym jeśli już jako kleryk miał kochankę w Krakowie, dobrze znaną Irenę Kinaszewską? Z kochanką miał jednego syna Adama, potem kolejnych dwoje dzieci, w tym jedno oddane do domu dziecka, a drugie wyabortowane za pieniądze kurii? Czy osobnik prowadzący się jako ksiądz skandalicznie, z kochanką u której przez 30 lat nocował i w której parkował jako kochanek ma prawo być świętym wedle norm samego Kościoła katolickiego?

A co z dzieckiem zrobionym przez kleryka Karola Wojtyłę rosyjskiej pielęgniarce, jeszcze zanim poznał Irenę Kinaszewską, której rozbił małżeństwo? Dlaczego nie chciał poddać się badaniom genetycznym na ustalenie ojcostwa. Dlaczego nie przyjął w Watykanie ani własnej córki ani żyjącej jeszcze swojej wnuczki, które posiadały dokładną dokumentację świadczącą o tym młodzieńczym klerykalnym romansie Karola Wojtyły?

Około 1950 roku Irena Kinaszewska z pomocą księdza Karola Wojtyły otrzymała dobrze płatną pracę w Tygodniku Powszechnym. Syn Adam w wieku lat 12 został ministrantem swego ojca Karola Wojtyły, który był w tym czasie wykładowcą KUL. Adam aż do swej śmierci mieszkał w Gdańsku. Jak mawiał – byle jak najdalej od Krakowa i krakowskiej kurii, w której od jesieni 1978 roku zarówno on jak i jego matka Irena Kinaszewska stali się personami non-grata, osobami niebezpiecznymi dla politycznych i moralnych interesów Kościoła katolickiego w Polsce. Adam Kinaszewski przed śmiercią spisał swój Pamiętnik Syna Wielkiego Karola, który jest czytany ukradkiem przez wybranych i zaufanych przyjaciół Adama oraz wtajemniczonych w sprawę romansu Ireny z Karolem Wojtyłą.


Ukrywanie księży pedofilów
W dniu 4 kwietnia 2010 gazeta “The Sunday Times” doniosła, że wciąż ujawniane skandale pedofilskie w Kościele rzymskokatolickim mogą przyczynić się do opóźnienia procesu beatyfikacyjnego papieża Jana Pawła II. Zarzuty, że papież Jan Paweł II w trakcie swojego 26-letniego pontyfikatu blokował dochodzenia w sprawie pedofilów – księży, a w tym kardynałów, promował wysokich urzędników kościelnych, mimo oskarżeń, że molestowali dzieci i ukrywał niezliczone przypadki nadużyć, położyły się cieniem na jego drodze do świętości – informuje “The Sunday Times”.

Jan Paweł II z domu Karol Wojtyła jest publicznie oskarżany o bardzo rygorystyczne przestrzeganie watykańskiego dokumentu “Crimen Sollicitationis”, nakazującego ukrywanie pedofilów-gwałcicieli wśród kleru przed świeckim wymiarem sprawiedliwości. Jak donosi gazeta, najpoważniejsze zarzuty związane są z kardynałem Hansem Groerem, austriackim serdecznym przyjacielem Jana Pawła II, który molestował około 2.000 (słownie dwa tysiące) chłopców przez dziesięciolecia papieskiego pontyfikatu JP II, ale nigdy nie spotkały go żadne kary ze strony Watykanu ani świeckiego wymiaru sprawiedliwości. Niektórzy obrazoburczo zastanawiają się czy może kardynał Hans Groer dzielił się tymi dymanymi chłopcami z dostojnikami Watykanu, a może i z samym papieżem. I chyba mają rację.

Sprawa pedofila Hanza Groera stała się jawna już w 1995 roku, kiedy dawni uczniowie elitarnej szkoły katolickiej oskarżyli go o molestowanie seksualne. Po skandalu jaki wybuchł, kardynał Hanz Groer został odsunięty ze stanowiska i mianowany przeorem klasztoru katolickiego. Nigdy go nie ukarano. Sam tylko “mgliście” przeprosił swoje ofiary w 1998 roku przed udaniem się do klasztoru, gdzie spędził resztę życia do 2003 roku. Niektórym z jego ofiar zaoferowano duże pieniądze w zamian za milczenie. Na to widać płaci polski podatnik, aby Kościół katolicki brał 10 mld złotych rocznie z budżetu państwa i miał z czego wypłacać odszkodowania dla ofiar księży.

Jedną z ofiar austriackiego kardynała Hanza Groera jest 54-letni dziś Michael Tfirst. Twierdzi on, iż już od lat 70-tych XX wieku alarmował w tej sprawie wyższe władze kościelne. W 2004 roku Kościół katolicki miał mu wypłacić równowartość 3,3 tys. funtów w zamian za milczenie, co jest kwotą śmiesznie niską. – Nie ma wątpliwości, iż Joseph Ratzinger znał szczegóły raportów o przypadkach molestowania. Nie ma też wątpliwości, iż jego bezpośredni przełożony Jan Paweł II brał udział w systematycznym i zakrojonym na szeroką skalę procesie ich ukrywania – mówi Michael Tfirst.

Gazeta “The Sunday Times” wspomina też krytykę Jana Pawła II w Polsce w związku z zaciętym chronieniem poznańskiego arcybiskupa Juliusza Paetza, któremu zarzucono molestowanie seminarzystów, a sześciu złożyło publiczne wyznanie na temat wykorzystywania seksualnego przez Juliusza Paetza. W roku 2000 do sekretariatu papieża JP2, jak i do Josepha Ratzingera wysłano listy w tej sprawie. Zostały one jednak zignorowane i nie doczekały się reakcji. Juliusz Paetz ustąpił z funkcji w 2002 roku, gdy informacja o zarzutach wobec niego przedostała się do wiadomości publicznej. Co robili na to konto działacze prawicy faszystowsko-katolickiej? Ano ogłosili, że we wakacje niebezpieczne sekty werbują i otumaniają w Polsce. Zawsze jak jakiś ksiądz pedofil jest ujawniony, ośrodki antysektowe zaraz robią kampanię przeciwko rzekomo szkodliwym sektom, angażują uwagę katolickich wiernych na zwalczaniu konkurencji zamiast rozliczyć się z dzieciojebstwa!

W kontekście ewentualnego opóźnienia procesu beatyfikacyjnego JP2, wymienia się również sprawę ignorowania skandalu dotyczącego amerykańskiego księdza Lawrenca Murphy`ego, oskarżonego o molestowanie ponad 200 głuchych i niemych dzieci w szkole specjalnej w Wisconsin oraz inne, podobne przypadki z różnych krajów świata. Udział w tuszowaniu pedofilskich skandali miał również obecny papież Benedykt XVI, a ówczesny kardynał Joseph Ratzinger, jednak jego obrońcy zaznaczają, że wykonywał jedynie zalecenia swojego zwierzchnika czyli wykonywał wolę Jana Pawła II. Organizacje broniące praw ofiar księży-pedofilów prowadzą działania w celu pociągnięcia Benedykta XVI do odpowiedzialności sądowej.

Stanisław Obirek, cytowany przez “The Sunday Times”, polski teolog i były jezuita, powiedział: Wierzę, że Jan Paweł II jest kluczową osobą odpowiedzialną za tuszowanie przypadków molestowania, ponieważ większość z nich miało miejsce podczas jego pontyfikatu. Jak można kogoś, kto ponosi za to winę, beatyfikować?


Patron księży pedofilów?
Rozwiązaniem kłopotów przy procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II – lansowanego szczególnie często w Polsce na “autorytet” – mogłoby być uczynienie go patronem księży – pedofilów. Jako papież, za życia, ukrywał tychże przed świeckim wymiarem sprawiedliwości. Może więc, jako błogosławiony lub święty, uzdrowi ich z tej – groźnej dla dzieci – parafilii, natomiast same ofiary – z psychicznych oraz moralnych ran? To byłby prawdziwy cud, a zarazem odkupienie win papieża. – mówi Radosław Głąb, znawca kościelnej pedofilii.

W początku latach 90-tych XX wieku 34-letni pracownik poradni dla narkomanów – opowiada biograf Jana Pawła II – zażądał 10 mln dolarów odszkodowania od kard. Bernardina z Chicago. Oskarżył kardynała, że wykorzystywał go seksualnie podczas zajęć szkolnych dla kandydatów na księży. Kardynał Bernardin oświadczył kłamliwie, że jest niewinny, jednak po 18 miesiącach zmasowanej kampanii prowadzonej przez dziennikarzy i prawników Kurii oskarżenie zostało wycofane z powodu porozumienia stron.

Przez 18 miesięcy kard. Bernardin pozostawał pod pręgierzem publicznego oskarżenia o wieloletnie wykorzystywanie seksualne dziecka. Do procesu nie doszło, bo papież Jana Paweł II nakazał zastraszyć ofiarę i wykląć z ambony jego rodzinę a nawet znajomych i pracodawców. Do ofiary nawet strzelano. W końcu adwokaci ofiary poszli na ugodę, milczenie gwałconej ofiary oraz wycofanie oskarżenia za kilka milionów dolarów odszkodowania zapłaconego po cichu przez pedofilską diecezję w Chicago. Tak wyglądały początki ujawniania pedofilskich zbrodni kleru katolickiego.

Inną osobą, jak donosi “The Sunday Times”, która “skorzystała” na “dyskretnym i stonowanym podejściu” do sprawy przez polskiego papieża był Marcial Maciel Degollado, meksykański zakonnik znany jako ksiądz Maciel, założyciel zgromadzenia religijnego Legion Chrystusa. W 1998 roku byli członkowie zakonu w liczbie kilkudziesięciu oskarżyli go o molestowanie seksualne. Pod koniec 2004 roku papież Jan Paweł II pobłogosławił Maciela w Watykanie pokazując, że popiera i kryje publicznie księży pedofilów. I to w czasie, gdy z polecenia kardynała Ratzingera w jego sprawie toczyło się dochodzenie kościelne przeciwko temu zboczeńcowi seksualnemu. Rok po tym, gdy kardynał Ratzinger został papieżem, Watykan polecił Macielowi Degollado prowadzenie “wycofanego życia w modlitwie i pokucie”, odsuwając go od władzy w zgromadzeniu. Może zatem dalej dymać dzieci, byle po cichu i bez rozgłosu! Jakie tajemnice Josepha Ratzingera czy Karola Wojtyły znają takie zboczki jak Maciel Degollado czy Hans Groer, że nie można ich ukarać?

Janowi Pawłowi II jako papieżowi zarzuca się także, jak donosi “The Sunday Times”, zignorowanie kontrowersji wokół księdza Johna Magee, byłego sekretarza trzech papieży, w tym polskiego. Ten ostatni w 1987 roku mianował Irlandczyka biskupem Cloyne. Wiosną 2010 w marcu zmuszono go do ustąpienia. Autorzy niezależnego raportu uznali, iż jego milczenie w kwestii molestowania dzieci w powierzonej mu diecezji naraża na szwank przyszłość innych nieletnich. Kardynał widać stosował się zbyt gorliwie do papieskich instrukcji o ukrywaniu i nieujawnianiu zboczeńców seksualnych w Kościele katolickim Irlandii.


Skandale pedofilskie w USA
Kiedy wybuchł w Stanach Zjednoczonych wielki skandal wokół oskarżeń księży katolickich o pedofilstwo, stacje telewizyjne i gazety niemal codziennie powtarzały oskarżenia wobec kolejnych kapłanów. Padały nazwiska, cytowano doniesienia do prokuratury, relacjonowano oświadczenia rzekomych ofiar, skądinąd żądających wysokich odszkodowań pieniężnych. Był to jeden z głównych tematów medialnych: szacowano, że 3-5 tysięcy księży, spośród 50 tysięcy księży proboszczów w USA, uwiodło nieletnich.

Kard. O’Connor stwierdził, że “coraz trudniej jest niektórym księżom i biskupom patrzeć ludziom w twarz. Wszyscy są podejrzani”. Do Rzymu udała się delegacja biskupów amerykańskich, by uzyskać od Papieża Jana Pawła II prawo dokonywania “doraźnych sądów” i usuwania księży oskarżonych o pedofilię. Argumentowali, że rozmiary odszkodowań grożą katastrofą finansową dla diecezji. Jan Paweł II kategorycznie odmówił. “Drodzy biskupi – powiedział – przeżyłem wiele lat w komunizmie. Nie pozwolę, aby ten system powstał w Kościele”.

Na temat winowajców oświadczył: „upadek człowieka, który sam w sobie jest bolesnym doświadczeniem, nie powinien stać się przedmiotem sensacji. Tymczasem pogoń za sensacją nabrała ,niestety, w naszych czasach szczególnego znaczenia. Ewangelia natomiast mówi o duchu współczucia, razem z Chrystusem mówiącym “Idź i nie grzesz więcej”. Cóż za obłuda i hipokryzja, bo Jezus Chrystus mówił tak do prostytutki, a nie do pedofilów.

Odnosząc się do kampanii medialnej, Jan Paweł II zauważył: “Przyznając prawo do wolności informacji, nie możemy zgodzić się, że mówienie o złu moralnym staje się okazją do sensacji. (…) środki masowego przekazu odgrywają tu szczególną rolę. Nagłośniona sensacja prowadzi do utraty czegoś, co posiada szczególne miejsce w moralności społeczeństwa. Czyni się krzywdę jednostce, która posiada podstawowe prawo do tego, by nie być bezkarnie wystawianą na pośmiewisko. Co więcej, tworzy się wypaczony obraz życia ludzkiego”.

Tyle Jan Paweł II w obronie księży i zakonnic zboczonych pedofilstwem. Był on z pewnością obrońcą pedofilów, ale cichym. Tu idzie po prostu o minimum przyzwoitości i zdrowego rozsądku. I jeszcze o to, by podczas badania zawiłych mroków pedofilii czy agentury watykańskiej Opus Dei, nie posługiwać się siekierą do niszczenia godności ludzkiej i dobrego imienia bliźnich, ale do rzeczowego ujawniania zbrodni i jej skutków.


Ksiądz-pedofil z diecezji Josepha Ratzingera
W latach 80-tych XX wieku, gdy Joseph Ratzinger – obecny papież Benedykt XVI – był arcybiskupem Monachium i Fryzyngi, przeniesiono tam księdza O. Petera Hullermanna oskarżanego o pedofilię – podaje dziennik “Sueddeutsche Zeitung”. Kardynał Ratzinger zasiadał w radzie, która to zaaprobowała. Tymczasem ksiądz-pedofil O. Peter Hullermann nie zaprzestał swych zboczonych praktyk seksualnych na dzieciach!

Joseph Ratzinger, dzisiejszy papież zasiadał wówczas w radzie ordynariatu diecezji, która zaaprobowała w 1980 r. przeniesienie księdza z Essen do Monachium. “Ówczesny biskup uczestniczył w podjęciu tej decyzji” – oświadczyła diecezja. Po przeniesieniu duchowny katolicki O. Peter Hullermann jednak nadal molestował dzieci i w 1986 roku został za to skazany na 18 miesięcy więzienia w zawieszeniu i grzywnę w wysokości 4000 marek niemieckich. Dziś O. Peter Hullermann pracuje jako duszpasterz w Górnej Bawarii – pisze dziennik.

Ordynariat arcybiskupi w Monachium potwierdził publicznie w marcu 2010 roku informacje “Sueddeutsche Zeitung”, że od 1980 roku ksiądz nieprzerwanie pracował w diecezji z dziećmi. Jej rzecznik Bernhard Kellner przyznał, że doszło do “ciężkich błędów”. Obecnie badane są wszystkie akta dotyczące dawnych przypadków nadużyć. Dziennik pisze, że dysponuje złożonym pod przysięgą oświadczeniem wówczas 11-letniej ofiary molestowania z Essen, zgodnie z którym ksiądz O. Peter Hullermann zmuszał dziecko do stosunku oralnego czyli do obciągania księżowskiego penisa ustami. Sprawca miał poddać się w Monachium terapii, ale natychmiast został wyznaczony do posługi duszpasterskiej z dziećmi. O tym ówczesny arcybiskup Ratzinger nie mógł nie wiedzieć, gdyż bez zgody biskupa nie ma zgody na pracę katechety.


Niemcy: Księża pedofile w prestiżowej szkole
W Niemczech w lutym 2010 wybuchła gigantyczna pedofilska afera kościelna. Dzieci uczęszczające do jednego z najbardziej prestiżowych jezuickich gimnazjów w Berlinie były molestowane przez swoich duchownych nauczycieli. Na policję wciąż zgłaszają się wykorzystywane ofiary. Dwóch jezuickich duchownych, którzy pracowali w gimnazjum jako nauczyciele między 1975 a 1983 rokiem, seksualnie wykorzystywało dziesiątki podopiecznych. Kiedy sprawę ujawniły niemieckie media, rozpętała się prawdziwa burza.

Berlin – na początek ponad 20 byłych uczniów, prowadzonej przez Jezuitów średniej szkoły w Berlinie, wystąpiło z oskarżeniem, o seksualne wykorzystywanie przez księży i innych pracowników tej szkoły. Wstępne dochodzenia wykazały że wykorzystywanie seksualne dzieci, było nagminne. Oskarżenia dotyczą lat 1970/1980. Jeden z księży w rozmowie z „Der Spiegel” przyznał się do wykorzystywania seksualnego małoletnich i stwierdził, że trwało ono „od zawsze” i było systematyczne. Kościół przyzwala bowiem na klasyczną pederastię, czyli na seksualne przyjaźnie z młodymi chłopcami od wieków.

Prowadzona, przez zakon Jezuitów Berlińska “Canisius Colleg”, jest szkołą elitarną, przygotowującą kandydatów na studia. Jej wychowankowie, zajmują najczęściej eksponowane stanowiska w społeczeństwie niemieckim. Muszą być posłuszni, bo ich kościelni wychowawcy znają ich sekrety z dzieciństwa! Jak ustalono, wykorzystywanie seksualne uczniów tej szkoły, nie było czymś sporadycznym, a systematycznym i trwało dziesiątki lat.

Nie ma końca pederastii wśród kleru, a jak ktoś nie wie, grecki termin “paiderastos” oznacza dorosłych, starszych mężczyzn, którzy wykorzystują seksualnie młodych chłopców. Wygląda na to, że to zboczenie seksualne znanej już apostołowi Pawłowi i wczesnemu kościołowi helleńskiemu przetrwało zakamuflowane wśród katolickiego duchowieństwa i trwa ciągle, chociaż dzisiaj zamiast o pederastii księży mówi się o pedofilii duchownych.

Na policję w Niemczech zaczęły się zgłaszać ofiary kościelnego molestowania sprzed lat. Obydwaj podejrzani wystąpili z zakonu i obecnie przebywają poza granicami Niemiec. Policja wyjaśnia pedofilski skandal. Przełożony zakonu jezuitów o. Stefan Dartman z powodu koszmaru, jaki spotkał dzieci, wyraził zaledwie “głębokie ubolewanie”, chociaż jako przełożony doskonale wiedział chociażby ze spowiedzi, co robią z dziećmi podopieczni.

Z powodu afery pedofilskiej obserwuje się znaczny wzrost liczby wystąpień z Kościoła katolickiego w Niemczech. Kilkadziesiąt tysięcy niemieckich katolików wystąpiło z Kościoła. Dla przykładu: tylko w diecezji Augsburga: 11 tys. 351 osób w 2010 roku wobec 6953 w 2009 roku. “Süddeutsche Zeitung” poinformował niedawno o statystykach, według których coraz więcej niemieckich katolików przechodzi także do Kościoła ewangelickiego.

Ponad 200 osób – ofiar księży pedofilów i innych pracowników Krk, przerwało milczenie, występując z oskarżeniami o wykorzystywanie seksualne i stosowanie sadystycznych metod wychowawczych w placówkach prowadzonych przez, Kościół katolicki w Niemczech. – Pierwsze przypadki zanotowano w “Canisius Colleg” prywatnej szkole Jezuitów w Berlinie. Od tego czasu, fala oskarżeń o seksualne wykorzystywanie małoletnich przez księży, wstrząsnęła Niemcami.

- W marcu 2010, zakon pedofilskich benedyktynów w Ettal w Bawarii, odwiedziła niespodziewanie policja, kiedy to kilkunastu byłych uczniów, wystąpiło z oskarżeniami o wykorzystywanie seksualne. – Thomas Pfister powiedział na konferencji prasowej że jeden z księży pedofilów, opublikował na znanym gejowskim portalu, półnagie zdjęcie ucznia. (…) Jest oczywistym, że masowe wykorzystywanie seksualne i bicie uczniów nie mogłoby być realizowane bez wiedzy, kierownictwa zakonu i prowadzonej przez ten zakon, kierownictwa szkoły”.

- Zbulwersowana opinia publiczna Niemiec, żąda od administracji Kościoła katolickiego i reprezentujących jej polityków, zdecydowanego działania w postaci wyjaśnień, dochodzeń, ukarania winnych i zadośćuczynienia ofiarom. – Rozszerzający się skandal pedofilski, tym razem z niemieckimi księżmi w roli głównej, na marzec 2010 objął już 24 z 27 niemieckich diecezji.

- Dochodzenia wykazały, że podobnie jak w innych krajach, biskupi niemieccy, podejrzanych czy oskarżonych o pedofilstwo księży, przenosili z parafii na parafie, nie przywiązując żadnej wagi do pomocy ofiarom, dbali jedynie o dobro księży i instytucji kościelnej. Przez dziesiątki lat, podobnie jak w innych krajach, biskupi niemieccy, wypełniali rozporządzenia tajnych instrukcji Watykanu, nakazujących pomoc nie ofiarom a oskarżonym o wykorzystywanie seksualne, księżom.

Katolicka szkoła w mieście Mindelheim w Bawarii: Chłopcy w wieku 13 do 15 lat, po upiciu alkoholem, wykorzystywani byli seksualnie, przez katolickich nauczycieli. W niektórych przypadkach, miał miejsce gwałt!

Katolicka szkoła, w. Blasien Colleg w Black Forest – byli uczniowie oskarżają, księży i innych pracowników Kościoła katolickiego o molestowanie seksualne.

Szkoła im. św. Ansgar w Hamburgu, jest następnym miejscem, horroru wykorzystywania seksualnego małoletnich uczniów, przez księży i innych, pracowników Kościoła katolickiego.

I pewnie dlatego uwagę wiernych Kościoła katolickiego odwraca się od Rzeczywistości ku domniemanej świętości Karola Wojtyły aka Jana Pawła II. Owce mają nie wiedzieć i beczeć w parafialnym chórze przeciwko ofiarom wilków w sutannach winnych molestowania, gwałcenia i wykorzystywania dzieci, a wszystko za pieniądze z mszalnej tacy i kolędowe opłaty!


“JA BYŁEM WYKORZYSTYWANY PRZEZ KSIĘDZA”
Scharbeutz – Niemcy (CNN) – Norbert Denef, mówi że przez dziesiątki lat, nie mógł mówić o zbrodniach popełnionych przeciwko niemu w czasie jego dzieciństwa w Niemczech. Dorastał, ożenił się i został ojcem, ale nigdy nie udało mu się powiadomić jego rodzinę, co tkwiło w nim, oraz o bólu który jadł go od wewnątrz. Był przygnębiony, myślał o samobójstwie

“(…) Pewnego ranka, stanąłem przed lustrem i chciałem to powiedzieć. Pamiętam że chciałem, wydusić z siebie, proste: Ja … Ja… ale nie mogłem mówić, moje drżące wargi były tak ciężkie, że nie potrafiłem nic powiedzieć dalej. Stałem tam, przez kilka minut, płacząc wydusiłem z siebie wreszcie: Ja byłem wykorzystywany seksualnie przez księdza”.

“Tragedię, która spędzała mi sen z powiek i przysparzała codziennie cierpienie, gryzłem w sobie przez dziesiątki lat.

I nagle tam przed lustrem, nadeszła oświecająca myśli” – mówi pan Denef. “(…) To co czynie jest złem, bo chroni zło, umrę pewnie już niedługo, zabierając swoją tajemnice do grobu”. Postanowił wtedy, że zrywa na stale z milczeniem i nikt i nic nie będzie już w stanie go powstrzymać, przed ujawnieniem faktów seksualnego molestowania z dzieciństwa.

- Norbert Denef, był wychowankiem katolickiego domu dziecka i jak wielu jego kolegów, wykorzystywany był seksualnie przez wiele lat.

“(…) Kiedy się to działo, nie czułem bólu, byłem w szoku… to tak jakby ciało, odłączyło się od umysłu… dodaje… zamykali się z nami w izolatce, czasami podawali nam przed gwałtami leki, które nas obezwładniały. Kościół przeprosił mnie i wypłacili, 30 tysięcy EU, ale zmusili do podpisania dokumentu, w którym był zapis, że sposób załatwienia sprawy i moje przeżycia zachowam dla siebie w tajemnicy. Jeśli tego nie uczynię, będę musiał zwrócić, pieniądze. Postanowiłem inaczej, nikt mnie już nie uciszy. Chcę mieć pewność, że inne dzieci, nie spotka to co mnie spotkało”.

Pan, Norbert Denef jest jednym z niewielu ofiar, wykorzystywania seksualnego, którzy zdecydowali się mówić publicznie o przestępstwach seksualnych, księży Kościoła katolickiego. Zachęcamy ofiary kleru katolickiego w Polsce. Nawet jak wzięliście pieniądze za milczenie, a takich jak wy milczących owiec jest tysiące, przestańcie milczeć, zacznijcie pisać, chociażby na blogach. Niech wszyscy wiedzą czym jest papieski Kościół katolicki, bo jest on taki jak wszędzie na świecie. Ucisz ofiary, chociaż nie ma prawa wymagać milczenia nawet jak płaci swoje marne srebrniki za milczenie!

Niemiecki Minister Sprawiedliwości, Sabine Leutheusser-Schnarrenberger – „Spodziewam się od administracji Kościoła katolickiego, wyczerpujących informacji, dotyczących podjęcia kompletnego dochodzenia”.

Kanclerz Niemiec, Angela Merkel – “(…) Musimy zmienić prawa dotyczące przedawnienia tego obrzydliwego przestępstwa, jakim są przestępstwa pedofilskie”

“Tak jak to ma miejsce w Polsce i wszystkich innych krajach, dotkniętych plagą księży pedofilów, biskupi niemieccy, zgodnie z instrukcjami Watykanu, przez dziesiątki lat, zgłoszenia wykorzystywanych seksualnie, traktowali jako atak na wiarę i ich „świętą instytucje”. Interes instytucji przedkładano, nad dobro ofiar. Biskupi, przesyłali księży pedofilów z parafii na parafie. A domagających się ukarania księży pedofilów czy choćby, odsunięcia ich od pracy z małoletnimi, dyskredytowano i zastraszano ekskumuniką czyli wyklęciem z kościoła. Zgromadzone dokumenty dotyczące, przestępstw seksualnych księży i ich ofiar po przygotowaniu ich przez tzw. “sądy biskupie”, przetrzymywano w archiwach Watykanu, używając je do niszczenia ofiar. Wielka burza przechodzi obecnie przez Krk w Niemczech. Burza, która może przerodzić się prawdziwe trzęsieni ziemi, podobne do irlandzkiego czy amerykańskiego.” – pisze na swoim portalu Wincenty Szymański, ofiara molestowania seksualnego w diecezji płockiej w Polsce, jednej z najbardziej pedofilskich.


Zakon Maltański: Ofiary księży pedofilów na Malcie
Afera pedofilska Kościoła katolickiego ujawnia się w coraz to nowych miejscach. Prawda o katolickim kościele jak oliwa wypływa na wierzch. Ofiary księży pedofilów z Malty w liście do papieża Benedykta XVI z 2010 roku wyraziły ubolewanie i oburzenie tym, że sprawcy wykorzystywania nie tylko nie zostali przez Kościół katolicki ukarani, ale wciąż zajmują swe wysokie miejsca w kościelnej hierarchii. List przytoczył w styczniu 2011 włoski dziennik “La Repubblica”. List sześciu ofiar wykorzystywania, które spotkały się z Benedyktem XVI podczas jego zeszłorocznej wizyty na Malcie, nie jest – jak podkreśla gazeta – atakiem pod adresem papieża, ale ostrą i na razie grzeczną prośbą o pomoc.

“Wciąż cierpimy i nadal, po siedmiu latach nie spotkała nas sprawiedliwość. Bardzo prosimy, niech Wasza Świątobliwość nam pomoże”- napisali autorzy. Ludzie ci, cytowani na łamach rzymskiego dziennika, zapytali: “Dlaczego Kościół katolicki na Malcie chroni dalej te skandale? Dlaczego księża przyznali się w 2003 roku, a teraz wszystko toczy się dalej, jakby nic się nie stało?”.

Według sygnatariuszy listu księży-pedofilów nie spotkała żadna kara, a sprawcy wykorzystywania w sali sądowej wciąż deklarują się jako niewinni, choć wcześniej przyznali się w zeznaniach złożonych na policji. Trwający od siedmiu lat proces sądowy jeszcze się nie zakończył, bo Zakon Maltański i Opus Dei, kościelne sekty torpedują działania wymiaru sprawiedliwości wobec mafii kościelnych pederastów.

Jeden z autorów listu powiedział: “Na Malcie Kościół, władza polityczna i sąd to jedno. Do tego stopnia, że na salę sądową przyszedł minister, by złożyć zeznania na korzyść księży pedofilów. Niewielu, także w opozycji, chce nas bronić. Ludzie są bardzo religijni i boją się dotknąć zboczonych księży”.

Przesłanie do Benedykta XVI otrzymał również ksiądz Charles Scicluna, promotor sprawiedliwości, czyli odpowiednik prokuratora w Kongregacji Nauki Wiary, zajmujący się tam przypadkami pedofilii. Pochodzący z Malty ksiądz wyraził ubolewanie z powodu tego, jak do tego skandalu podchodzą w jego kraju władze i Kościół. “Powolność ta grozi zniweczeniem wysiłków Benedykta XVI na rzecz porządków w Kościele i podsyceniem frustracji ofiar”- konstatuje dziennik. Jednakże papież Benedykt XVI podobnie jak jego polski poprzednik nie są zainteresowani karaniem ani nawet ujawnianiem księży pedofilów. Instrukcja nakazująca zastraszanie ofiar, a chronienie zboczeńców ciągle przecież obowiązuje i gdzie się jeszcze to udaje, skandale pedofilskie się wycisza i utajnia.


Kościół w Belgii ujawnia 134 księży pedofilów
To jest dopiero skandal w kościele katolickim. Belgijscy deputowani ze specjalnej komisji badającej przypadki pedofilii w Kościele dostali od Kościoła katolickiego ciekawy dokument. Jest nim raport belgijskiej hierarchii dotyczący pedofilii w szeregach księży. Wynika z niego porażająca wręcz bezkarność zboczeńców w sutannach. Na 134 zidentyfikowanych księży pedofilów, Kościół ukarał… 22. Oczywiście najwyższą możliwą w Kościele karą czyli odsunięciem od pełnienia obowiązków kapłańskich. Tylko 21 trafiło do więzienia, mimo tego, że przełożeni pedofilów i świecki wymiar sprawiedliwości powiadomiono o 70 procentach przypadków. Ofiary pedofilów pewnie tłumią gorzki śmiech słysząc jak były prymas Godfried Daneels zapewnia, że Kościół katolicki nigdy nie chciał tuszować tego typu przypadków. Liczba ukaranych świadczy dobitnie o czymś wręcz przeciwnym. A sam kardynał Daneels namawiał przecież jedną z ofiar do milczenia.

Obecny prymas, André Léonard próbuje ratować wizerunek Kościoła solidaryzując się z ofiarami w specjalnych oświadczeniach. I obiecując: “Mogą liczyć na odszkodowania.”

Piękna deklaracja, ale nie zmienia faktu, że tylko jednego na sześciu pedofilów w sutannach dotknęła kara. Licząc tylko ujawnione przypadki, bo wciąż pojawiają się nowe oskarżenia. A wierni nie mogą zbytnio ufać, że prymas zechce ukarać księży pedofilów.

Swoją drogą, to postępowanie belgijskiego Kościoła wobec pedofilii w swoich szeregach tylko potwierdza ponury dowcip o tym, że najgorsze co może za nią w Kościele grozić, to przeniesienie księdza zboczeńca do innej parafii, aby miał dużo świeżych dzieci do wydymania.


Jak ksiądz Roman w Polsce molestował Żanetę
Oto jak wygląda typowe molestowanie przez typowego księdza w katolickiej parafii!

Żaneta K. z Bielic koło Pyrzyc miała niespełna 13 lat, gdy po raz pierwszy spotkała księdza Romana B. Uczył ją wtedy religii. Uczniowie byli zachwyceni duchownym, bo nie dość, że przystojny, to jeszcze potrafił zażartować, opowiedzieć ciekawą historię. Żaneta była wtedy w ostatniej klasie szkoły podstawowej. Nieśmiała, trzymająca się na uboczu, skromnie ubrana. Miała problemy z matematyką, a ubogich rodziców nie stać było na drogie korepetycje – zauważa “Fakt”.

Ksiądz Roman B. ze Stargardu Szczecińskiego dowiedział się o kłopotach z nauką Żanety. Zaoferował jej pomoc. Duchowny stał się częstym gościem w domu, w którym dziewczynka mieszkała z rodzicami. A ci byli bardzo szczęśliwi, że ich córka znalazła pomoc w tak szanowanej osobie jak ksiądz Roman. Jeszcze wtedy przez myśl im nie przeszło, że duchowny bez skrupułów uwiedzie i uzależni od siebie dziewczynkę – pisze “Fakt”. Kiedy załatwił jej miejsce w prywatnym katolickim gimnazjum w Szczecinie, jej rodzice myśleli, że ksiądz Romek to anioł, który ich córeczce uchylił właśnie nieba. A tak naprawdę zmienił życie dziewczynki w piekło – dodaje gazeta.

To, co działo się w czasie, gdy Żaneta była poza domem, udało się odtworzyć na podstawie policyjnego śledztwa. Okazało się, że dziewczynka była na każde zawołanie księdza. Niewinne spotkania powoli zamieniały się w wyuzdaną grę. Duchowny zaczął najpierw muskać 13-latkę po ramieniu, potem domagał się pocałunków. Wreszcie, jak wynika z ustaleń prokuratury, przekroczył tę najbardziej intymną barierę. Żaneta próbowała powiedzieć: dość! Chciała się wyrwać z tego chorego układu. Ale za każdym razem słyszała, że o wszystkim dowie się jej rodzina i ludzie we wsi. Miała milczeć i pokornie wykonywać każde polecenie księdza Romana – oburza się “Fakt”.

Rodzice Żanety dziwili się, że ich ukochana córka stała się markotna, zamknięta w sobie, podupadła na zdrowiu. Bardzo opuściła się w nauce i wymyślała byle pretekst, aby tylko nie jechać na zajęcia do Szczecina. W końcu wróciła do gimnazjum w rodzinnej wsi. Ale tu też nachodził ją ksiądz Roman. Żaneta chciała nawet skończyć ze sobą. Kilkakrotnie próbowała popełnić samobójstwo – martwi się dziennik. Próby samobójcze to typowe zachowania dzieci molestowanych seksualnie, szczególnie przez księży jak i inne osoby o tzw. wysokim i nienaruszalnym autorytecie moralnym.

To prawdopodobnie podczas spotkania ze szkolnym pedagogiem nie wytrzymała i opowiedziała o swym prześladowcy w sutannie, a ten zawiadomił policję. Gdy śledczy ustalali szczegóły, duchowny postanowił uciec za granicę. Poprowadził ostatnią mszę św., na której pożegnał się ze stargardzką młodzieżą. Decyzję o zatrzymaniu duchownego śledczy podjęli w ostatniej chwili. Od samolotu, którym miał uciec z kraju, duchownego dzieliło zaledwie kilkadziesiąt kroków. Wtedy na jego przegubach zatrzasnęły się kajdanki – ujawnia “Fakt”.

Po zatrzymaniu, podczas pierwszych przesłuchań, ksiądz Roman przyznał się do większości zarzutów. “Zarzuty dotyczą naruszenia wolności seksualnej osoby małoletniej” – tylko to ujawniła gazecie prokurator Jolanta Śliwińska ze Szczecina. Wiadomo też, że potem kapłan próbował odwołać swoje zeznania. Prokuratura wykluczyła jednak pomyłkę i twierdzi, że dowody są mocne. To stanowisko poparł sąd i wysłał Romana B. na trzy miesiące do aresztu. Ksiądz przez władze kościelne został zawieszony w posłudze duszpasterskiej – pisze “Fakt”.

“To dla nas bardzo bolesna sprawa. On jest przecież naszym bratem” – powiedział reporterom “Faktu” ksiądz Jarosław Staszewski, proboszcz parafii świętego Józefa ze Stargardu Szczecińskiego, w której ksiądz Roman był wikarym. Za to, co zrobił, może spędzić najbliższe 12 lat w więzieniu. Ksiądz Roman B. w pierwszej instancji w Stargardzie Szczecińskim dostał 8 lat pozbawienia wolności za lata wykorzystywania seksualnego dziecka. Sąd drugiej instancji w Szczecinie, zawisły na łańcuchu kurii diecezjalnej i sekty Opus Dei zmniejszył wyrok do zaledwie 2 lat pozbawienia wolności. I zwolnił warunkowo śmierdzącego watykańskiego pedofila, aby ksiądz zboczeniec mógł sobie dalej bzykać małolaty poniżej lat 15-tu!

Drodzy Rodzice, jeśli ksiądz pomaga waszym dzieciom, załóżcie dziecku podsłuch! I nigdy nie puszczajcie dziecka samego do księdza na plebanie ani na wycieczki.


Czy kłamca, hipokryta może być świętym?
W Kościele rzymskim tak!
1. Kłamca. Określił – “W całych dziejach misjonarstwa nie ma niczego wspanialszego” – tak określił ewangelizację na ziemiach Republiki Dominikańskiej. Fakt – Biskup Las Casas opisał jak było naprawdę, mordy, gwałty, palenie żywcem Indian. Takich smaczków czyli zafałszowań jest więcej.

“Kiedy katoliccy misjonarze po raz pierwszy przybyli do Afryki mieli Biblię, a my mieliśmy ziemię. Powiedzieli nam: “Módlmy się”. Zamknęliśmy oczy do modlitwy. A kiedy je otworzyliśmy – my mieliśmy Biblię, a oni ziemię.” – Arcybiskup Desmond Tutu

Jak pisał św. Paweł – Kłamstwo dla dobra Kościoła nie jest grzechem.

2. Uporczywy wysiłek w celu kanonizacji papieża hitlerowców Piusa XII. Który otwarcie popierał Hitlera. Gdy ten ruszył na ZSRR oświadczył “niczego bardziej nie pragnę niż zwycięstwa Fuhrera”, podkreślał wielokrotnie, że katolik Adolf Hitler jest prawowitym przywódcą Niemców, a kto odmawia mu posłuszeństwa, ten grzeszy. Oraz co wpisuje się poetykę – oddanie hołdu Alojze Stepinaćovi – zbrodniarzowi – nie jednemu zresztą.

- Jose de Anchieta (beatyfikacja 1980), jezuita, który głosił dewizę: “Miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje”. Odpowiedzialny za ludobójstwo Indian Ameryki Południowej w XVI w. JP2 wynosząc go na ołtarze, nazwał go “apostołem Brazylii, wzorem dla całej generacji misjonarzy”.

- Josemaría Escrivá de Balaguer, założyciel i pierwszy prałat Opus Dei. Escrivá był określany przez starych członków Opus Dei jako megaloman, pronazista, antysemita, zarozumialec, łatwo wpadający w gniew i kłamliwy, związany ponadto z reżimem frankistowskim. Nie było to jednak przeszkodą dla Jana Pawła 2, który wręcz go czcił, by pośpiesznie go beatyfikować, co było kontrowersyjne nawet dla samego Kościoła. “Droga” – książka napisana przez Escrivę mówi: “Być posłusznym to droga bezpieczna. Być ślepo posłusznym przełożonemu to droga do świętości”. Zdaniem wielu byłych członków, Opus Dei cech...ą metody działania, werbowania i formacji, bardzo identyczne z metodami niektórych znanych z manipulacji sekt religijnych. Samo Opus Dei miało szerzyć i narzucać poprzez politykę, doktrynę katolicką. Jak stwierdził Jan Paweł 2: “jedyną organizacją kościelną całkowicie mi wierną jest Opus Dei” (El Pais, 16.08.2001). Jan Paweł 2 beatyfikował Escrivę 19 maja 1992 roku, a 6 października 2002 roku, w 27 lat po śmierci, kanonizował.

3. Chronienie malwersantów i oszustów finansowych oraz pedofilów – Arcybiskup Cody, Arcybiskup Marcinkus, kardynał Villot. Szczególnymi względami darzył opusdeistycznego “mafioso” Marcinkusa, którego zaszczycił prezesurą Banku Watykańskiego a w 1981 roku obdarzył funkcją przewodniczącego Komisji do spraw Państwa Watykańskiego, pomimo, że ten już wtedy był poszukiwany międzynarodowymi listami gończymi. wszak ludzie przysparzający bogactw Kościołowi są już za życia świętymi i nietykalnymi. Faworyzował też oficjalnie oszusta i pedofila ks. Marciala Degolado z katosekty Legionów Chrystusa.

4. Puste frazesy – Żebrakom i głodującym rzekł -” Biednymi wobec Boga są również tzw. bogaci”. Rozumiem, że miało to pocieszyć biednych! Z pełnym brzuchem przemawiał do rodzin w Rio de Janeiro – “Niech rodziny, które cierpią biedę, nie upadają na duchu, niech nie uważają walki za swój ideał ani BOGACTWA za pełnię szczęścia… starajcie się pokonać troskę nadzieją”. Takich kwiatków Jana Pawła 2 jest niezliczona ilość.

5. Likwidacja antyfaszystowskiego ruchu „teologii wyzwolenia” i przyzwolenie na uciszenie Arcybiskupa Romero. Był on niewygodny ponieważ przedkładał stronę biednych i uciśnionych, nagich, piętnował postawę wysokiego kleru, nad interesy Watykanu który nie wahał się kolaborować z przestępczym reżimem.

6. Kult Maryjny to wskazanie przez Jana Pawła 2 wszystkim kobietom ich “właściwego” miejsca. Kościół, dzieci, kuchnia. Mają być wszystkie “pustym naczyniem”, wierne i poddane. Milczące i oddane swoim panom i pasterzom, tyranom i gwałcicielom. Kościół kobietom mówi „NIE”, ale na pederastię duchownych przymyka oko, a nawet ją zaleca, byleby dzieci nie było ani alimentów.

7. Ekumenizm Jana Pawła 2 to obłuda – jak mawiał – wszystkie inne kościoły znają tylko fragmenty prawdy “…tylko przez drogę jedności z Rzymem” można dostąpić zbawienia.

8. Pycha wynikająca z przekonania posiadania monopolu na PRAWDĘ – zbawienie każdej osoby tylko w Chrystusie katolickim, rzymsko-katolickim. Vide encyklika “Dominus Iezus”.

Zatem wszyscy inni nie mający “szczęścia” usiąść na kolanach kapłana katolickiego są potępieni.

9. Uczynienie faszystowskiej sekty Opus Dei osobistą prałaturą papieską – niezależną instytucją nie podlegającą kontroli hierarchii kościelnej. Tym samym pozwolenie na samowolną działalność w wielu niejawnych sferach. Zezwolenie i popieranie sekciarskiej działalności mającej na cel infiltrację środowisk gospodarczych, naukowych i politycznych świata.

10. Ujawniane są świadectwa, że robił wszystko aby zatuszować skandale pedofilskie w Irlandii a wcześniej Jan Paweł 2 bezwzględnie wymagał od swoich podwładnych respektowania wytycznych: tajnej instrukcji autorstwa kard. Alfreda Ottavianiego “Instructio De Modo Procendendi In Causis Sollicitationis”, podpisana w 1962 roku przez papieża Jana XXIII, zakazująca ujawniania przypadków pedofilii pod groźbą klątwy dla ujawniających i nakazującą skłanianie ofiar do milczenia też pod groźbą klątwy (źródłem przecieku poza Kościół katolicki jest katolicki ksiądz Thomas Doyle, który treść opracowania wraz z wytycznymi ujawnił w 2003 roku) . Drugi dokument – “Crimen sollicitationis”, także wydany w 1962 r. W myśl litery opracowania należy niezwłocznie otoczyć opieką księdza, oskarżonego o seksualne wykorzystywanie małoletniego i przenoszenie go z parafii do parafii. Skandal seksualny musi być opanowany i pójść w zapomnienie. Buntownicy i osoby, które do niego doprowadziły, zneutralizowani i ukarani. Skutkiem tego, zaszczuta rodzina ofiary musi opuścić miejscowość, w której mieszka, albowiem za sprawą agitacji z ambony, jest ona przedmiotem ostracyzmu ze strony wspólnoty lokalnej.

Ze względu na to, że obowiązuje on wszystkich biskupów katolickich na całym świecie – postępowanie Kurii diecezjalnych w stosunku do wydarzeń seksualnego wykorzystywania dzieci przez księży jest podobne i to właśnie sprowokowało prowadzących śledztwa do przekonania, że muszą istnieć jakieś wspólne ustalenia dotyczące tego problemu. Dalsze dochodzenia przyniosły ujawnienie się osób, które udostępniły pisaną po łacinie kopię tego dokumentu. Uważa się, że dochodzenie państwowej komisji w sprawie masowego wykorzystywania seksualnego małoletnich w Irlandii, doprowadziło do odkrycia kompromitującego Kościół tajnego dokumentu.

Owocem polityki Jana Pawła 2 wobec przestępstw seksualnych niższego i wyższego kleru są obecnie procesy i odszkodowania wielomilionowe w euro i dolarach. Na jego polecenie przestępcy seksualni w sutannach byli chronieni przed świeckim wymiarem sprawiedliwości. Czy mamy sypać nazwiskami? Każdy z Was może wrzucić odpowiednie hasło i wyskoczą nazwiska kleryków, purpuratów a nawet kardynałów “umoczonych” w te “niewinne” gry.

11. Rujnujące gospodarkę państw konkordaty. Czego przykładem jest Polska. Konkordat z Polską to miał być “prezent” dla papieża Karola Wojtyły, kosztem milionów obywateli RP różnych wyznań i poglądów. Kosztem sierot i wdów, kosztem wielodzietnych rodzin. Kosztem bezrobotnych i ludzi pozbawionych perspektyw TUCZY się Watykan i jego funkcjonariuszy wielomiliardowymi kwotami (około 7 miliardów zł rocznie).

12. Pozorowanie działań mających otworzyć Kościół na ludzi i czasy współczesne. Faktycznie zaś doprowadził do negacji większości ustaleń Soboru Watykańskiego II zwołanego przez Jana XXIII. Uwstecznienie nastąpiło w takich dziedzinach jak teologia – zamykanie ust i pozbawianie praw do nauczania tych teologów, którzy ośmielają się mieć odmienne zdanie niż centrala watykańska, instrumentalne traktowanie wiernych i niższego kleru – casus księży robotników, czy księży związanych z “teologią wyzwolenia”. Prowadzenie polityki kadrowej promującej ludzi zaściankowych, pozbawionych inwencji i kreatywności. Casus Ratzingera. Czyli BMW – bierni, mierni, wierni.


Kto podważa świętość Karola Wojtyły – JP2?
W dniu 16 października 2010 mija 32-ga rocznica wyboru Karola Wojtyły na papieża. Jako Jan Paweł II ponad 26 lat zasiadał na Stolicy Piotrowej i odszedł w opinii rzekomej świętości, ale wśród skandali pedofilskich i afer finansowych pokazujących prawdziwe oblicze kleru i zakonników. Papież z Polski na pewno zostanie wyniesiony na ołtarze, ale wszystko, co nie służy beatyfikacji, może ją opóźniać. Słynna jest afera z Matką Teresą z Indii, która przez JP2 została uznana za rzekomą świętą, a w rzeczywistości dokonywała wielomilionowych malwersacji finansowych, odmawiała lekarstw umierającym na ciężkie choroby oraz przepuszczała ogromne sumy w luksusowych kasynach na wycieczkach np. do Dubaju czy Las Vegas.

Informacje, jakie ujawnił włoski watykanista Giacomo Galeazzi w rozmowie, którą dziennikarze opublikowali w pierwszy piątek 2011 roku, wywołały ogromne zainteresowanie, ale i zaniepokojenie czytelników. Niektórzy Polacy, niezrażeni kościelną pedofilią z niecierpliwością oczekują beatyfikacji Jana Pawła II, a Galeazzi zapowiada, że w przygotowywanej książce “Tajemniczy Wojtyła” przedstawi wiele kontrowersyjnych szczegółów pontyfikatu papieża Karola Wojtyły z Polski. Czy rewelacje watykanisty mogą spowolnić beatyfikację Jana Pawła II?

Biskup Tadeusz Pieronek nie ma wątpliwości, że proces beatyfikacyjny toczy się normalnym tempem i nic nie zapowiada, aby miał ulec spowolnieniu. Na pewno nie wpłyną na to opinie dziennikarzy. – Wyciąganie znanych już i zbadanych informacji zaczęło się we Włoszech z chwilą, gdy postulator ks. Oder ogłosił, że sprawy mają się dobrze. Proces beatyfikacyjny to nie rzecz, którą mogą miotać medialne wiatry – uważa biskup Pieronek.

Prawicowy publicysta faszystowsko-katolicki Tomasz Terlikowski z sekty Fronda podziela opinię, że ujawnione przez Galeazziego związki Jana Pawła II z Bankiem watykańskim, który jakoby transferował za granicę mafijne pieniądze, m.in. dla Solidarności, nie opóźnią beatyfikacji. – Pierwszy etap procesu beatyfikacyjnego mamy już za sobą. Niewątpliwie badając problem heroiczności cnót Jana Pawła II, zajmowano się sprawami związanymi z zarządzaniem Watykanem – mówi Terlikowski. Przestępstwa kryminalne widać można popełniać i prać brudne pieniądze, jak się jest katolickim “Ojcem Świętym”.

Publicysta nie uważa jednak, by poparcie, jakim się cieszył w Watykanie założyciel Legionu Chrystusa ksiądz Marcial Maciel Degollado, mogło zastanawiać. Już w latach 70-tych XX wieku w Meksyku zarzucano mu m.in. pedofilię i posiadanie nieślubnych dzieci. – Papież Jan Paweł II doskonale o tym wiedział, gdyż inaczej nie podjąłby działań na rzecz krycia swojego biznesowego kolegi po fachu. Dlaczego informacje o pedofilii Maciela Degollago Jan Paweł II ukrywał? To już problem jego najbliższego wówczas współpracownika, księdza Stanisława Dziwisza – dziś biskupa krakowskiego, wówczas sekretarza papieża. Nie jest to poważny powód do podawania w wątpliwość świętości papieża – uważa Terlikowski – szef prawicowej politycznej sekty Fronda.

Publicysta “Tygodnika Powszechnego” ojciec Jacek Prusak przywołuje wypowiedź postulatorów procesu beatyfikacyjnego Karola Wojtyły aka Jana Pawła II, że podnoszone obecnie zarzuty były badane w procesie wstępnym i nie znalazły potwierdzenia. Nazwano je “przyszywanymi” lub “nieproporcjonalnymi”. – Jednak chociaż nie spowolnią one procesu beatyfikacyjnego, to przebadanie nowych wątków – jak choćby spraw związanych z księdzem Degollado – zajmie trochę czasu, a to może przesunąć datę wyniesienia papieża na ołtarze – twierdzi ojciec Prusak. Ksiądz pedofil Degollado założył słynne sataniczne “Legiony Chrystusa”, gdzie masowo molestował dzieci i niemowlęta, nawet własne potomstwo z tzw. “nieprawego łoża”.

Publicysta “Polityki” Adam Szostkiewicz twierdzi, że wszystko, co nie służy beatyfikacji, raczej będzie ją opóźniać. – To delikatna materia. Watykan nie lubi takich spekulacji w prasie, szczególnie gdy dotyczą papieża – podkreśla. Jednak nie wyklucza, że przypomnienie tych spraw może być zamierzone, a prawdziwym problemem, który komplikuje proces beatyfikacyjny, jest ujawnienie przez Wandę Półtawską korespondencji z Karolem Wojtyłą. Watykan mógł bowiem źle przyjąć fakt, ta

~VatyKlan

Zastanawiające skąd na tej średniowiecznej rycinie są samochody.

~VatyKlan

http://tnij.org/z_chamem - interpretacja dowolna.

~Vaty

http://tnij.org/z_chamem - interpretacja dowolna.

~VatyKlan

@rus, "Zez,z sieci,Teodor,Vatyklan-toż to jedna i ta sama osoba." - jestem też duchem świętym. Cieszę się bardzo, kiedy robisz z siebie publicznie pośmiewisko, przynajmniej w oczach tych, których tu wymieniłeś.

~VatyKlan

Zima nie chce nas opuścić, a rolnicy liczą straty... Dlatego księża zachęcają do modlitwy o dobrą pogodę.

"Panie, wysłuchaj naszego pokornego wołania i udziel nam pogody; chociaż słusznie cierpimy za nasze grzechy, okaż nam swoje miłosierdzie i daj nam doznać Twojej dobroci. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen" - No jak tu być poważnym??

~rus

Zez,z sieci,Teodor,Vatyklan-toż to jedna i ta sama osoba.Bronisz sam siebie?O północy wpis,o szóstej już na nóžkach i znowu.Chłopie nie widzisz że jesteś poważnie chory,o jednym i tym samym całymi dniami

~szestnastka

hehe VatyKlan jesteś uparty jak papieska inkwizycja umiech
raz kropidłem raz tacą w czarne ladaco umiech

~ZeZ

Czy @rus ma początki nerwicy eklezjogennej???

~rus

Vatyklan sądząc po Twoich wpisach masz zaburzenia snu.Pewnie śnią Ci się tylko kościoły i księża,zaczynam bardzo poważnie bać się o Twoje psyche

~rus

" Świadomość, że człowiek pochodzi z nicości i że owa nicość jest mu przeznaczona powoduje uczucie smutku i bezradności – brak nadania sensu swojemu istnieniu na dłuższa metę skutkuje zwróceniem się innym lub samemu siebie. Niekiedy stany depresyjne prowadza do aktów autodestrukcji.
Istnieje szereg objawów, które nie występują w przypadku gdy dolegliwością jest nerwica. Są to zaburzenia snu, spadek energii życiowej i chęci do działania. Ciało nie jest w tak dużym stopniu rozregulowane. Podstawowym środkiem zapobiegawczym oraz sposobem niesienia pomocy jest psychoterapia.
Opracowano zespół praktyk służących higienie życia psychicznego m.in. medytacja, joga czy techniki relaksacyjne. Zdaniem Stana Rougiera nie są one jednak źródłem miłości- tym są zaś inni ludzie oraz Bóg, z którym spotykamy się w modlitwie i Eucharystii. Według Rougiera jest jedna z głównych przyczyn depresji – nasze sumienie sygnalizuje wówczas, ze minęliśmy się z naszym powołaniem."-Vatyklan bracie,ja Ciebie moment uzdrowiłbym,chcesz spróbować?

~VatyKlan

@wofl, nie ma takiej potrzeby. To nie ja wierzę bezwarunkowo w coś, co przekazują wam najwięksi kłamcy i zbrodniarze jakich kiedykolwiek nosiła ziemia. Niech leczą się ci, którzy im uwierzyli i nadal tę wiarę podtrzymują.

~wolf

vatyklan kogoś wysyłasz do lekarza a sam się do niego nie udajesz nieładnie

~VatyKlan

@rus, zatem zgodnie z tym, co pięknie opisał "z sieci" musisz zasięgnąć rady lekarza. Najlepiej bezzwłocznie. Może uda ci się jeszcze pożyć pełnią życia.

~z sieci

Historia kościoła jest banalna władza i pieniądze, pieniądze i władza. To jedna z najbardziej zakłamanych i zbrodniczych instytucji na świecie, która przez ponad 1000 lat!!!! mordowała,rabowała, torturowała, gwałciła i paliła ludzi na stosach. Liczbę ofiar KRK szacuje się na około 200 milionów !! Tylko podczas ewangelizacji Indian wymordowano 70 milionów jej mieszkańców, co stanowiło 85% całej tamtejszej populacji! Dlatego każdy kto szuka w tej instytucji czegoś nadprzyrodzonego jest albo nieświadomy potwornych zbrodni tego tworu albo niespełna rozumu.

~rus

Nerwica czy stan depresyjny
Stan depresyjny i nerwica to dwa zgoła różne stany. To zpoznanie nie jest jednak łatwe, obie przypadłości mają bardzo wiele podobieństwa, które w szczególności dotyczą objawów, a także w mniejszym stopniu przyczyn.
Depresje rozumieć można jako zaburzenie psychiczne na podstawie licznych klasyfikacji stosowanych w psychologii klinicznej. Depresja jest używana w znaczeniu dolegliwej choroby duszy, odnosi się do uciążliwego, długotrwałego smutku – uczucia oraz poczucia zwątpienia, apatii, zniechęcenia. Gorsze dni przydarzają się każdemu jednak nie zawsze jest to depresja – smutkowi i przygnębieniu towarzyszą przy tym schorzeniu również inne dolegliwości, np. brak energii, znacznie obniżone poczucie własnej wartości; zazwyczaj ten stan uniemożliwia normalne funkcjonowanie m.in. w pracy, w szkole, rodzinie.
Depresja towarzyszyć może szczególnie dramatycznym stanom, wydarzeniom z życia jednostki np. stracie bliskiej osoby, coraz częściej w obecnej sytuacji gospodarczej także stracie pracy czy innym osobistym tragediom rzutującym na sytuację rodzinną. Depresji towarzyszy głównie poczucie rozżalenia, niemocy, co powoduje, że każda prośba o rozwagę oraz przysłowiowe „wzięcie się w garść” wydaje się pozbawionym sensu niebotycznym wymaganiem. Stan takiego otępienia w znaczący sposób ogranicza współdziałanie z innymi ludźmi wywodzącymi się z wielu grup, których jednostka jest członkiem. Depresja podobnie jak inne zaburzenia powodować może rozkład życia rodzinnego oraz zawodowego. Czasem prócz odpowiednio dobranych leków oraz terapii pomocy szuka się u księży, wierząc, że mogą oni pomóc odnaleźć życiowa równowagę. Wielu kapłanów zaleca chorym na depresję sakrament pojednania, ponieważ daje on poczucie wewnętrznego spokoju.
U osób młodych depresja często bierze się z rozczarowania światem. Świadomość, że człowiek pochodzi z nicości i że owa nicość jest mu przeznaczona powoduje uczucie smutku i bezradności – brak nadania sensu swojemu istnieniu na dłuższa metę skutkuje zwróceniem się innym lub samemu siebie. Niekiedy stany depresyjne prowadza do aktów autodestrukcji.
Istnieje szereg objawów, które nie występują w przypadku gdy dolegliwością jest nerwica. Są to zaburzenia snu, spadek energii życiowej i chęci do działania. Ciało nie jest w tak dużym stopniu rozregulowane. Podstawowym środkiem zapobiegawczym oraz sposobem niesienia pomocy jest psychoterapia.
Opracowano zespół praktyk służących higienie życia psychicznego m.in. medytacja, joga czy techniki relaksacyjne. Zdaniem Stana Rougiera nie są one jednak źródłem miłości- tym są zaś inni ludzie oraz Bóg, z którym spotykamy się w modlitwie i Eucharystii. Według Rougiera jest jedna z głównych przyczyn depresji – nasze sumienie sygnalizuje wówczas, ze minęliśmy się z naszym powołaniem.
Według przeprowadzonych badań, osoby które uczestniczą w zbiorowych obrzędach rzadziej cierpią na schorzenia typu nerwica czy depresja. Religia daje silne poczucie sensu życia, toteż w ogólnym rozrachunku istnieje mniejsze prawdopodobieństwo zapadania na tę chorobę przez osoby religijne, które przyznają się do łączącej ich silnej więzi kontaktem z Bogiem. Wiara i wykrystalizowany system wartości pozwala na określenie swego miejsca w świecie oraz życiowej misji. Ponadto osoby religijne mają świadomość, że życie na ziemi nie jest ostateczną rozgrywka, że istnieje jeszcze niebo, które zapowiadane jest jako lepsza wersja życia ziemskiego. Wiara pozwala na wzniesienie się ponad dostatek i materialny aspekt istnienia – służy bardziej byciu aniżeli posiadaniu. Co więcej nakazywane przez kościół przykazania pozwalają na kształtowanie relacji z innymi ludźmi oparciu o miłość bliźniego, co pozwala na porządkowanie i pożądane kierowanie relacjami z innymi ludźmi oraz sprawia, że życie bywa łatwiejsze.
Religia nadaje silne poczucie sensu życia, toteż znajomość miejsca oraz zadań do wykonania, reguł postępowania ułatwia koncentracje na celu, jakim jest życie wieczne. Poza tym wiara jest pojęciem, w który ważnym czynnikiem jest nadzieja. Ta zaś pozwala nam trwać w przekonaniu mimo zmiennych kolei losów. Następnym elementem jest wiara w boski plan dotyczący ludzkich losów. Chrześcijanie wierzą, że to Bóg kieruje ich losem i co do każdego swojego dziecka ma plan – czasem cierpienia, którym jesteśmy poddawani za życia powodują wypracowanie w sobie cnót oraz umocnienie wartości, które pozwalają w ostatecznym rozrachunku na życie wieczne.
Co więcej religia jest formą życia wspólnotowego – zgromadzenie wiernych, ludzi wyznających dana religię wyznaje wspólne wartości, co sprzyja wzajemnemu zrozumieniu, poczucia sensu oraz braku poczucia pustki czy osamotnienia. Wspólnota wiernych pozwala na poczucie się ważnym, nawet w sytuacji, kiedy zawiedli nas najbliżsi współpracownicy, rodzina czy przyjaciele, wspólnota pozostaje odskocznia czy amortyzatorem nieprzyjemnych napięć.
Cierpienie, którego częstokroć doznajemy w trakcie życia rozpatrywane bywa jako próba, test na cierpliwość, wiarę. Wspomnieć tu można biblijnego Hioba. Ten to mimo wszelkich strat, jakich doznał z woli Boga nie ugiął się i w niego nie zwątpił. Hiob wielokrotnie został wystawiony na próbę – mimo wielu cierpień i rozczarowań pozorna nieobecnością Boga nie poddaje się, nie popełnia samobójstwa, pozostaje wierny Stwórcy.
Zdaniem Tonego Anatrelli żyjemy obecnie w „społeczeństwie depresyjnym”. Depresja zwana jest często choroba duszy właśnie ze względu na to, ze odsyła człowieka ku poszukiwaniu Boga i sensu jego życia. W dzisiejszym świecie zachwianiu ulegają podstawowe punkty odniesienia – wszystkie zasady, które zdawały się przez wieki kształtować wzór chrześcijańskiego życia m.in. wiara, wartości rodzinne i ideologie są nagminnie podważane. Może być to jedna z głównych przesłanek obserwowanego wzrostu zachorowań na depresję.

~Teodor

Ciekawie napisałeś RUS, tak występują te narwice, depresje, ale zapomniałeś o jescze istotnej nerwicy związanej z religią, zapoznaj się:
Nerwica eklezjogenna jest zaburzeniem psychicznym o etiologii związanej z dogmatyką i nauczaniem religijnym, przeważnie objawiającym się występowaniem stanów lękowych. Najczęściej występuje w religiach, których rytuały i zasady mocno ingerują w życie osobiste wyznawców. Często związana jest z konfliktem między nakazami wiary a potrzebami seksualnymi wyznawcy. Podłożem schorzenia jest konflikt wartości. Leczenie jest trudne, ze względu na konieczność ingerencji w sferę religijności chorego. Jako odrębną jednostkę chorobową sklasyfikował to schorzenie berliński ginekolog Eberhard Schaetzing w 1955. Seksuolog dr Zbigniew Lew-Starowicz definiuje je jako "zaburzenia seksualne o charakterze nerwicowym spowodowane nauczaniem kościelnym", jednakże obecnie znaczenie pojęcia jest szersze i obejmuje wszelkie zaburzenia psychiczne związane z nauczaniem kościelnym, nie tylko na tle seksualnym.

~rus

Na wyższych uczelniach w Polsce studiuje coraz większa liczba studentów z zaburzeniami psychicznymi. Według danych statystycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w Europie na chorobę psychiczną cierpi jeden na ośmiu młodych ludzi, a zaburzenia psychiczne występują u 10 procent osób dorosłych. Oszacowano, iż do 2020 roku liczba osób chorych psychicznie wzrośnie o 50 procent. Z powodu silnej stygmatyzacji tego rodzaju schorzeń większość z osób dotkniętych problemami psychicznymi nie szuka pomocy specjalistycznej.

Jest rzeczą oczywistą, że zaburzenia psychiczne nie są równoznaczne z upośledzeniem umysłowym, a osoby z tym rodzajem schorzenia często odznaczają się ponadprzeciętną inteligencją. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca stwarzać osobom cierpiącym na zaburzenia psychiczne odpowiednie warunki do samodzielnego i normalnego kształcenia się na dowolnie wybranej uczelni ("Karta ottawska", 1987 r.). Najczęściej obawy wykładowców związane z tą grupą studentów dotyczą nieprzewidywalności ich reakcji. Tymczasem nieprzewidywalność reakcji u osób z zaburzeniami psychicznymi przejawia się zwykle w ostrych stanach chorobowych, których leczenie najczęściej odbywa się w warunkach szpitalnych, natomiast większość zaburzeń psychicznych ma charakter przewlekły: po ostrej fazie choroby następuje okres remisji, bądź też znaczna poprawa stanu zdrowia. Właśnie w takiej fazie możliwe jest podejmowanie nauki. W niektórych wypadkach osoby z zaburzeniami psychicznymi potrzebują dodatkowego wsparcia, aby móc realizować program studiów. Choroby psychiczne mają ciągle jeszcze negatywne konotacje w odbiorze społecznym. U większości studentów z tymi chorobami występuje z tego powodu silny lęk przed dyskryminacją i napiętnowaniem, co prowadzi często do zatajania informacji o stanie zdrowia.

Podstawowe rodzaje choroby

Wśród zaburzeń psychicznych można wydzielić 4 podstawowe rodzaje choroby: stany lękowe, nerwice, depresję i schizofrenię.

STANY LĘKOWE: osoby z lękiem społecznym koncentrują się w dużej mierze na tym, jak są odbierane przez innych ludzi. W związku z tym szczególną trudność sprawiają im wystąpienia publiczne.

NERWICE: zachowania osób obsesyjno-kompulsywnych lub cierpiących na nerwicę natręctw zdradzają nadmierną koncentrację na wewnętrznych konfliktach oraz gnębiących i prześladujących je myślach. Osoba chora ma trudności z koncentracją, bywa ogromnie spięta, zagubiona i zdezorientowana, a w cięższych stanach zaburzenia te mogą uniemożliwiać jej nawet jakąkolwiek aktywność. Częstym objawem myślenia obsesyjnego jest spełnianie tzw. wewnętrznych rytuałów, bez których osoba chora nie jest w stanie się obejść, np. wielokrotne wykonywanie tych samych czynności lub konieczność poprzedzenia danej czynności dodatkowymi ruchami.

DEPRESJA: u osób depresyjnych obserwuje się podobne objawy jak w przypadku schizofrenii, przy czym na pierwszy plan wysuwają się zaburzenia nastroju. Osoba mająca depresję ma problemy z podejmowaniem decyzji i trudności z koncentracją uwagi. Ponadto cech...e ją ogólne przygnębienie, brak poczucia własnej wartości, negatywna ocena własnych możliwości, nadmierne poczucie winy, a nawet myśli samobójcze.

SCHIZOFRENIA: osoba chora na schizofrenię często bywa pobudzona, drażliwa i spięta. Najczęstszymi objawami tej choroby są urojenia, omamy, osłabienie aktywności psychicznej, brak koncentracji uwagi, rozpad osobowości czy zachwiania w prawidłowym odbiorze i ocenie rzeczywistości.

Jak postępować?

Aktualnie prawo polskie gwarantuje studentom niepełnosprawnym poufność danych dotyczących zdrowia, m.in. daje możliwość nieujawniania choroby psychicznej. Ma to niewątpliwie dobre strony, gdyż przeciwdziała etykietyzacji, jednakże pozbawia osoby prowadzące zajęcia podstawowych informacji, które mogłyby wpłynąć na sposoby postępowania wobec takich studentów. Kiedy jednak sam student poinformuje o swojej chorobie, bądź też symptomy są na tyle wyraźne, że nie budzi ona wątpliwości, można próbować rozwiązywać zaistniałe problemy wyrozumiałością i elestycznym zachowaniem. Z powodu dużego zróżnicowania problemów związanych z zaburzeniami psychicznymi nie ma uniwersalnego kanonu reguł pomocy tej grupie studentów. W miarę możliwości należy stosować indywidualne sposoby postępowania dostosowane do konkretnych osób dotkniętych chorobą. Niemniej jednak można wyszczególnić kilka zasad i rad, które ułatwią kontakt i współpracę z takimi studentami:

Należy uszanować prawo studenta do nieujawniania choroby.
Należy umożliwić studentowi indywidualny kontakt, np. przy okazji zaliczenia materiału.
W niektórych przypadkach zalecane jest czasowe zmniejsze nie wymagań bądź odroczenie na pewien czas trudnych, wymagających wysiłku zadań czy egzaminów.
Dobrze jest pomóc w rozplanowaniu pracy własnej studenta.
Należy zapewnić studentowi prywatność i dyskrecję w załatwianiu spraw związanych z chorobą.
Ważne jest zachęcanie chorych studentów do kontynuowania codziennych obowiązków, pomoc w skoncentrowaniu uwagi i mobilizowanie do działania poprzez dawanie bardzo konkretnych zadań do wykonania.
Ocena zadań powinna opierać się na faktach i posiadać czytelne dowody podważające negatywne myślenie studenta.
Jeżeli dany student ma problemy z wystąpieniami publicznymi, należy w miarę możliwości zastępować je formą pisemną lub pozwolić studentowi pozostać w trakcie wypowiedzi na swoim miejscu.

~VatyKlan

@rus, widzisz, cały fenomen Kościoła to opracowywany przez wieki system argumentacji, która działa na ludzi z pewnymi ograniczeniami intelektualnymi (nie umniejszając nikomu). To jeden bełkot, który na pierwszy rzut oka brzmi "mądrze" i takiemu komuś jak np. ty, wydaje się, że jest wyjątkowy, bo wydaje mu się, że rozumie o co w tym wszystkim chodzi. Im bardziej pogmatwane tym "mądrzejsze" i tym bardziej wyjątkowym się czuje taki Wierny, który czyta podobną argumentację. rus, zapominasz, że ja jestem gość o nad-przeciętnej inteligencji. Nie obrażaj jej podobnymi usiłowaniami.

~rus

Dlaczego Bóg nie uczyni cudu którym potwierdziłby swoje istnienie?

Pytanie: Dlaczego w dzisiejszym świecie nie zdarzają się widzialne cuda, które udowodniłyby wszystkim ludziom, że Bóg istnieje?

Odpowiedź: Wielu z nas pragnie mocnych, a nawet przytłaczających dowodów, by móc uwierzyć w Boga. Niektórzy wierzą w jego istnienie z powodu mocnych rzeczowych i filozoficznych argumentów (niektóre zostały przedstawione w sekcji „Życie”). Inni wierzą w Boga wskutek wysłuchanych modlitw, wskazania im przez niego drogi lub sposobu, w jaki zmienił ich życie.

Ale dlaczego Bóg nie ukaże się w tak ewidentny sposób, że ludzie MUSIELIBY uwierzyć w Jego istnienie? Dobrej odpowiedzi na to pytanie udziela książka Philip’a Yancey’a pt. „ Jezus którego nigdy nie znałem” (The Jesus I Never Knew), szczególnie str 74-80.

Yancey zwraca uwagę na fakt, iż Bóg dał nam wolność wyboru, by w niego wierzyć lub nie.

Mówi: „ Moja wiara cierpi od nadmiaru wolności, zbyt wielu pokus, by nie wierzyć. Czasami pragnę, by Bóg mnie przytłoczył, pokonał moje wątpliwości pewnością, dał ostateczne dowody na swoje istnienie i troskę. Chcę Boga bez niejasności, takiego, na którego przez wzgląd na moich wątpiących przyjaciół mógłbym wskazać.” Lecz mówi również: „ Im lepiej poznaję Jezusa, tym bardziej pozostaję pod wrażeniem tego, co Dostojewski nazwał ‘cudem powściągliwości’ ”.

Jezus mógłby czynić wielkie i spektakularne cuda, które sprawiłyby, że ludzie musieliby w Niego uwierzyć. Mógłby nawracać całe miasta jedną masową proklamacją.

Mógłby uczynić wiele zapierających dech w piersiach cudów lecz Bóg zawsze przestrzega zasad wolnej woli, którą nam ofiarował.

Yancey mówi: „Jeszcze bardziej zadziwiająca jest jego odmowa, by działać i przytłaczać. Uporczywe obstawanie przy wolności człowieka jest tak absolutne, iż udzielił nam pozwolenia, byśmy żyli tak, jak gdyby nie istniał, pozwolił byśmy pluli mu w twarz, byśmy go ukrzyżowali. Wierzę, iż Bóg ‘upiera się’ przy takim narzuconym samemu sobie ograniczeniu, ponieważ żadne błyskotliwe manifestacje Jego wszechmocy nie wywołają oddźwięku, którego pragnie. Mimo, że władza może wymusić posłuszeństwo, tylko miłością można zdobyć miłość, która jest tym, czego Bóg od nas chce, powodem dla którego nas stworzył.”

Gdyby Bóg rzeczywiście użył Swojej mocy w ostentacyjny i przytłaczający sposób, mógłby zmusić nas, byśmy w Niego uwierzyli, przywołać do posłuszeństwa względem Siebie. Mógłby rozkazać cokolwiek by zechciał lecz Bóg chce, byśmy Go znali jako naszego Ojca, Przyjaciela, Pocieszyciela, Doradcę, Pana - z własnej woli, nie pod przymusem.

Dał nam więcej niż wystarczający powód, by w Niego wierzyć (zobacz „Wiara, która nie jest ślepa”) lecz nie zmusza nas, byśmy Go poznali. Jak mówi Jezus: „Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli kto głos Mój usłyszy i drzwi otworzy, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a o ze Mną” (Ap 3:20). Wkracza w nasze życie tylko za naszą zgodą. Jeśli szczerze pragniemy się przekonać czy istnieje i jaki jest, to pozwoli nam Siebie odnaleźć i poznać.

~VatyKlan

@rus, nie czytaj gówna.

~VatyKlan

Agata Buchwald - Gazeta Polska umiech Rzetelność jest na pewno dla niej priorytetem.

~rus

- Zniszczyć rodzinę, religię, Kościół i wszystkie tradycyjne stereotypy, aby stworzyć masę społeczną, którą łatwo można modelować, to prawdziwy cel ideologii gender - mówił na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie abp Henryk Hoser.

Słowa te, z ust biskupa warszawsko-praskiego, padły w czasie konferencji „Ideologia gender- wyzwania antropologiczne współczesności. Ujęcie bioetyczne”.

Abp Hoser przeanalizował historię powstania ideologii gender. Zauważył, że trzema wektorami, które doprowadziły do jej obecnego kształtu były: rewolucja feministyczna w XIX wieku, następnie rewolucja seksualna zwłaszcza drugiej połowy XX wieku, która przekształciła naszą mentalność, oraz rewolucja kulturowa.

Jak tłumaczył biskup warszawsko-praski, gender oznacza stworzony w sposób performatywny zespół cech i zachowań, ról płciowych i stereotypów przypisywanych kobietom i mężczyznom przez społeczeństwo i kulturę.

- Zgodnie z tą ideologią, płeć tylko w niewielkiej części jest determinowana przez biologię. Natomiast cechy uznawane za genetycznie przypisane kobiecie lub mężczyźnie wynikają z uwarunkowania kulturowego lub presji społecznej. Ponadto w myśl ideologii gender każdy może sobie sam wybrać swoją płeć seksualną - mówił abp Hoser.

Ideologia gender przełożyła marksistowską ideologię walki klas na relacje między kobietami a mężczyznami gdzie, jak stwierdzono, grupą uciskaną są kobiety - zauważył abp Hoser.

Stąd na kolejnych konferencjach międzynarodowych w Kairze i Pekinie w imię obrony praw kobiet podjęto próbę tworzenia odrębnego prawa, tak jakby nie były one zawarte już w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z (1948 roku).

Zdaniem bp warszawsko-praskiego w konsekwencji tego coraz częściej współczesne sprawy polityczne, społeczne, ekonomiczne i kulturowe rozpatrywane są w perspektywie ideologii genderowej, czyli biorąc pod uwagę tzw. „walkę płci”.

- W dyskusjach publicznych czołowi przedstawiciele ideologii gender bardzo często stosują pojęcie "stereotyp" i "stereotypy" jako swego rodzaju słowo wytrych, np. inna rola matki i ojca to stereotyp. Próbują oni także zanegować i rozbić autorytet rodziców, nauczycieli, zachęcając, aby dzieci były uczone przez tych, którzy są równi im wiekiem i ich poziomem- czyli zachęcają do sytuacji w której ‘ślepy prowadzi kulawego - podsumował abp Hoser.

Zgodnie z ideologią gender tym, co hamuje rozwój są wszelkiego rodzaju systemy i struktury wytworzone przez kulturę i religię, w tym najbardziej niebezpiecznymi wydają się rodzina i Kościół katolicki. W związku z tym abp. Hosera nie dziwią coraz większe i częstsze ataki na tę instytucję.

- Chodzi o stworzenie globalnego zarządzania światem, a to będzie możliwe jeśli nastąpi atomizacja społeczeństwa. Brak więzi międzyludzkich sprawia, że nie ma oddolnych wspólnych inicjatyw. Takie społeczeństwo jest jak plastelina, można nim manipulować na wszystkie strony - analizował abp Hoser. Jednocześnie kapłan ostrzegł, że grozi to totalitarnym dryfem, o czym zresztą pisał już Fukuyama.

Bp warszawsko-praski zwrócił także uwagę że tzw. "matkami i ojcami chrzestnymi" ideologii gender są m.in.: Margaret Sanger, Emma Goldman, Marie Stopes, Simone de Beauvoir, Shulamith Firestone, Herbert Marcuse, Jean Paul Sartre, Michel Foucault, Jacques Derrida oraz Michel Onfray.

Agata Bruchwald